piątek, 29 listopada 2013

XV

- Idź, my zaraz dojdziemy do was - powiedziałem, Louis uniósł brew i uśmiechnął się znacząco
- Rozumiem.. Tylko nie obściskujcie się tu za dużo
- Spadaj buraku
Louis wszedł do środka marudząc coś pod nosem. Przyciągnąłem Martę do siebie
- W czym nam tak brutalnie przerwano? - zapytałem, Marta ujęła moją twarz w dłonie, stanęła na palcach i nachyliła się jakby chciała mnie pocałować, na co byłem gotowy i czekałem
- Co za dużo, to niezdrowo - uśmiechnęła się tylko i złapała mnie za rękę ciągnąc w stronę restauracji.
- Jak możesz? Najpierw mnie rozkręcasz, a potem takie coś.. No jak tak można?
- Och bardzo prosto. Nauczę cię - zaśmiała się, a ja się uśmiechnąłem i pokręciłem głową.
Weszliśmy do środka, pozostali już jedli, mówiąc pozostali mam na myśli Nialla i Natalię. Reszta najwyraźniej czekała na nas. Z daleka zauważyłem, ze Louis i Milena rozmawiają. Że im się też nie kończą tematy do rozmów. Są niemożliwi. Louis patrzył w nią jak w obrazek. Zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem on i El nie mają jakiegoś kryzysu, albo czy nie wyniknie on, z tego wszystkiego. Chcę żeby Louis był szczęśliwy, nie ważne jaką decyzje podejmie, ja będę po jego stronie.
Kiedy przechodziliśmy między innymi stolikami do naszego, większość, jeżeli nie wszystkie oczy zwrócone były ku nam. Marta szła przede mną, nadal trzymając mnie za rękę i prowadząc. Ludzie patrząc na nas uśmiechali się, szczególnie jedno starsze małżeństwo, które również złapało się za ręce na nasz widok. Uśmiechnąłem się do nich serdecznie, tak jak oni do nas. Miło było widzieć takie reakcje, po tych wszystkich obelgach jakie na nieszczęście dane mi było przeczytać. Zauważyłem też kilka.. zniesmaczonych reakcji. Rodzina z dziećmi.. Konkretniej to rodzice i dwie dziewczyny, bliźniaczki. Jednak mimo to, wolę myśleć, że ich obiad był po prostu niesmaczny.
- Nareszcie! - jęknęła Natalia
- A tobie o co chodzi? Przecież już zamoczyłaś dziób w talerzu.. - powiedziała Marta
- Po pierwsze nie dziób, po drugie w twoim też, po trzecie telefon ci dzwonił z jakieś siedem razy
- Mama? - Natalia pokręciła przecząco głową - Mateusz? - znów zaprzeczyła
- Kto to Mateusz? - wtrąciłem, nie powiem, że dobrze wypowiedziałem imię, bo zniekształciłem je pewnie do granic możliwości sądząc po reakcji Natki i Kasi
- Mój kuzyn, miał jakąś sprawę i chciał porozmawiać. - ona też się śmiała. Musi mnie nauczyć polskiego, nie ma innej opcji - Więc kto? - ponownie zwróciła się do dziewczyn
- Jak myślisz? - zapytała tajemniczo Natalia po raz kolejny
- Gdybym wiedziała to bym chyba nie zadawała po raz trzeci tego samego pytania, nie sądzisz?
- Krzysiek..
- Odebrałaś?
- Nie, ja odebrałam - wtrąciła Milena
No i w tym momencie rozmowa zaczęła się toczyć po polsku. Nie odpuszczę, muszę się nauczyć chociaż trochę tego języka, żeby mniej więcej rozumieć o czym rozmawiają. Nie chodzi o to, żeby w ten sposób jakoś ograniczyć Martę, a o to, że zżera mnie zazdrość kiedy wiem, że rozmawiają o jej byłym, a fakt, że jemu nadal na niej zależy nie pomaga mi odpuścić. Po prostu..
Zabrałem się za jedzenie, żeby nie dać po sobie poznać, że drażni mnie koleś, którego nawet nie znam. Zamówiłem kurczaka w sosie słodko-kwaśnym z ryżem, moja porcja była zaczęła, spojrzałem na Natalię a ta powiedziała:
- Wybacz, myślałam, że to talerz Marty.. Ale jest plus.. Już wiesz, że się nie otrujesz, co nie? - uśmiechnęła się szeroko, a ja się zaśmiałem
- Wybaczam.
- Marta, dzwonił też producent The Ellen DeGeneres Show, chcą przeprowadzić z tobą wywiad
- Żartujesz? - wykrzyknęła jednocześnie Marta, Kasia i Natalia
- Poważnie. W piątkowym programie. Do jutra mamy dać odpowiedź czy się zdecydowałaś.
- Oczywiście, że się zdecydowała - Kasia wpadła w słowo
- Pomyślę nad tym - powiedziała Marta
- Już pomyślałaś, bierzesz tę fuchę - przy naszym stoliku od samego początku było najgłośniej, co chwila jakieś śmiechy, chichy. Reszta gości, pewnie się będzie na nas skarżyć
- Kasia, może masz ochotę za mnie udzielić wywiadu?
- Nie, nie za ciebie, ale z tobą chętnie słońce. Pomyśl tylko..
- Ile ludzi wzięło by nas za kompletne wariatki? Wszyscy, a psychiatryk czekałby na nasze przybycie - dokończyła Marta i znów wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
Do pokoi wróciliśmy około dwudziestej. Ledwo zamknąłem za nami drzwi jej telefon zaczął dzwonić. Spojrzała na wyświetlacz, później na mnie
- Przepraszam Harry, muszę odebrać, inaczej nie da mi spokoju
- Okej..
- Dziękuję - uśmiechnęła się do mnie i odebrała. Nie wyszła z pokoju, mam przeczucie, że nawet jakby rozmawiała z nim po angielsku zostałaby, żebym mógł słyszeć co mówi. Niestety, nie rozumiałem, a martwił mnie ton jej głosu. Była zła i smutna jednocześnie. Zanim wybuchnęła i zaczęła krzyczeć do słuchawki, oczy zaszły jej łzami, które niedługo po tym zaczęły spływać po policzkach.
- Kretyn - powiedziała kiedy tylko się rozłączyła i rzuciła telefon na łóżko. O nic nie dopytując, podszedłem do niej i przytuliłem ją do siebie. Łkała cicho obejmując mnie i ukrywając twarz w moim ramieniu.
- Nie płacz.. Nie warto kochanie. Nie był ciebie wart. - szeptałem całując czubek jej głowy
Nie odpowiedziała, chwilę zajęło jej uspokojenie się. Nadal staliśmy przytuleni na środku pokoju. W końcu odsunęła się lekko ode mnie, otarła twarz, spojrzała na moją koszulę i otworzyła szerzej oczy.
- Ubrudziłam ci koszulę.. Przepraszam - szepnęła przygryzając wargę
- Wierz mi, w tym momencie koszula jest moim ostatnim zmartwieniem. Już w porządku?
- Tak. Dziękuję. - Podniosła głowę i spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem, który miał zapewne mnie uspokoić. Nie udało się jej - Idę się doprowadzić do porządku.
Weszła do łazienki, pozostawiając za sobą lekko uchylone drzwi. Usiadłem na łóżku i przeczytałem esemesa, który na mnie czekał. Był od Nialla
""Przyjaciółka nowej dziewczyny Harrego Stylesa zawróciła w głowie innemu członkowi zespołu. Niall Horan przyłapany na gorących pocałunkach z polką na balkonie. Czyżby wszyscy członkowie zespołu byli już zajęci?" - Dlaczego mam wrażenie, że teraz zacznie się trzecia wojna światowa związana z dziewczynami?"
"Wyluzuj Horan, damy radę." - co więcej miałem powiedzieć? Musimy dać radę, nie ma innej opcji. Jeżeli jemu zależy na Natce, tak jak mi na Marcie, to nie nic czego by nie dał rady przejść.
Wstałem z łóżka, zdjąłem koszulę, rzuciłem na krzesło przy biurku i skierowałem się w stronę łazienki. Zapukałem do drzwi
- Wejdź - usłyszałem
Stanąłem w progu i przyglądałem się Marcie. Myła właśnie zęby, włosy miała spięte w kucyk, makijaż już zmyła. Stała w samej bieliźnie. Czarnej, wyglądającej jak jedwab. Moje instynkty zaczęły się budzić, a hormony działać.
- Przestań - powiedziała, wypluwając uprzednio pastę z ust i wypłukując je. Zmarszczyłem brwi - Przestań tak na mnie patrzeć
- Jak?
- Tak - powiedziała. Teraz to ona zmarszczyła czoło
- Dlaczego?
- To krępujące. Zawstydzasz mnie - uśmiechnąłem się lekko - Harry! - teraz to się już śmiałem
- Nie masz się czego wstydzić. Jesteś śliczna. Idealna..
- Ideały nie istnieją.
- To dziwne, że właśnie na jeden patrzę
- Styles, bo karzę ci wyjść! - powiedziała rumieniąc się, a ja znów się zaśmiałem. Podszedłem do niej i odwróciłem przodem do siebie
- Styles? Poważnie? - uśmiech nie znikał z mojej twarzy. Sposób w jaki się ze mną droczyła sprawiał, że miałem ochotę.. zdarzało się, że brzydkie myśli mnie nachodziły. Ale w tym momencie.. Nie jestem w stanie ich od siebie odsunąć.  Marta stoi przede mną w samej bieliźnie, moje hormony szaleją, a chemia między nami rośnie.
Patrzyliśmy sobie w oczy. Chryste! Zaraz nie wytrzymam. Jej skóra aż prosiła żeby ją dotykać, zostawiać na niej pocałunki. Delikatnie opalona, miękka, gładka.. Nachyliłem się żeby pocałować Martę, ale nim to zrobiłem powiedziałem:
- Kocham cię
- Ja ciebie też
Po jej słowach złączyłem nasze usta w pocałunku. Długim, namiętnym, a zarazem delikatnym. Jednak z czasem przeradzał się on w pełne pożądania wołanie z mojej strony. Chciałem ją mieć przy sobie bliżej, najbliżej jak się da. Chciałem oddać jej siebie, wiem, że seks to nie dowód miłości, nigdy bym jej takiego "dowodu" nie podarował, a tym bardziej takiego nie zażądał. Chciałem się z nią kochać. To fakt, ale miała to być chwila wyjątkowa dla nas obojga, nie miało być to wymuszone, albo z poczucia, że inaczej nam się nie uda w związku. Nasz pierwszy raz miał być decyzją obu stron, miał być taki, o jakim marzyliśmy oboje.
Nie odrywając ust od jej warg przeniosłem dłonie z jej talii na uda i podniosłem ją, tak, że teraz ona oplatała mnie nogami wokół bioder. Ręce zarzuciła mi na szyi, odsunęła się na chwilę, żeby zaczerpnąć powietrza i znów mnie pocałowała. Zrobiłem krok do przodu i posadziłem ją na marmurowej oprawie umywalki, nadal trzymając dłonie na jej udach, ale nie na długo. Zacząłem kierować je ku górze. Skórę na brzuchu miała bledszą, ale równie delikatną. Z jej ust przeniosłem się na szyję całując i delikatnie przygryzając skórę, później dekolt, ramiona. Jej oddech był nierówny, klatka piersiowa unosiła się szybciej. Spojrzałem na nią. Usta miała rozchylone, a oczy jej błyszczały, jak jeszcze nigdy. Znów ją pocałowałem, w tym samym czasie zacząłem rozpinać pasek, guzik i zamek moich spodni, nawet rozpięte nadal trzymały mi się na biodrach, przerwałem pocałunek i zsunąłem je z siebie. Upadając na podłogę pasek wydał głuchy dźwięk. Zdjąłem zegarek, położyłem go obok umywalki. Marta w skupieniu obserwowała moje ruchy, ja zaś nie odrywałem od niej wzroku. Nasze oczy się spotkały.
- Pocałuj mnie - powiedziała, a ja bez wahania spełniłem jej prośbę. Podniosłem ją, trzymając dłonie na jej pośladkach, uśmiechnąłem się, kiedy ją uszczypnąłem a ona pisnęła cicho. W odwecie przygryzła moją wargę, na co z mojego gardła wyrwał się cichy jęk. Przyparłem ją do ściany, naparłem na nią swoim ciałem, a jedyną przeszkodą była teraz bielizna, którą oboje mieliśmy na sobie. Coraz większe podniecenie mnie ogarniało, co pewnie wyczuła, bo nam, chłopakom, zdecydowanie trudniej nad nim zapanować, a o ukryciu już nawet nie wspomnę. Znów przerwałem pocałunek, znów patrzyłem jej w oczy, miałem nadzieję, że coś z nich wyczytam, dowiem się, czy mogę posunąć się dalej, albo czy mam przestać.
- Weź ze mną prysznic - powiedziałem - proszę. - Milczała przez chwilę, ale skinęła głową. Uśmiech wpełzł na moje usta nawet nie wiem kiedy.
Opuściłem ją na ziemię, pocałowałem szybko i odwróciłem się w stronę prysznica. Odkręciłem kurek, ustawiłem wodę na odpowiednią temperaturę, nie za gorącą, nie za zimną. Nim zdążyłem się odwrócić, Marta stanęła za mną i przeciskając się między mną a kabiną położyła na półeczce żel pod prysznic i szampon. Odwróciłem się do niej. Wyglądała na lekko spiętą.
- Denerwujesz się?
- Nie..
- Wyglądasz na spiętą
- Powiedzmy, że jestem skrępowana.. Nie do końca akceptuję swoje ciało.. - powiedziała robiąc śmieszny grymas
- Bredzisz. Nie masz się czego wstydzić. Mówię to jako chłopak
- Mój chłopak, więc niezbyt obiektywnie..
- Nie prawda! - udałem oburzenie, ale po części miała rację, bez względu na wszystko byłaby dla mnie idealna, bo pokochałem ją za charakter, nie za to, jak wygląda. Uniosła brew
- Mniejsza. I tak to kiedyś nastąpi, więc.. - powiedziała zamykając oczy i zsuwając z siebie figi. Następnie rozpięła stanik. Stała przede mną kompletnie naga. I skrępowana. Otworzyła oczy, a ja nadal wpatrywałem się w jej twarz, nie lustrowałem jej ciała. Bardziej interesowało mnie to, jak sprawić, żeby poczuła się rozluźniona. Póki co, żadnego pomysłu nie miałem, liczyłem na to, że w końcu się oswoi ze swoją nagością i oczywiście moją, bo ja również pozbyłem się bielizny. Ująłem jej dłoń i weszliśmy pod prysznic. Oboje staliśmy pod strumieniem minimalnie gorącej wody, położyłem dłoń na jej talii i przysunąłem nas do siebie.
- Nie bój się, nie zamierzam robić nic, na co nie będziesz miała ochoty - powiedziałem
- Wiem - odpowiedziała
- Uznajmy, że jestem tu tylko po to, żeby umyć ci plecy - uśmiechnąłem się, a ona się zaśmiała, w końcu
- W takim razie myj je - powiedziała odwracając się do mnie plecami i podając mi żel pod prysznic.
Wycisnąłem go trochę na dłonie, i zacząłem myć jej ciało. Zaczynając od szyi, następnie plecy, tyłek, uśmiechając się przy tym, kiedy usłyszałem jej śmiech
- Podoba ci się to, prawda?
- I to jak
Kontynuowałem swoje zajęcie, dłonie przeniosłem na jej uda, od strony zewnętrznej do środka. Jedną ręką objąłem ją w pasie, tak żeby nie upadła kiedy moja druga dłoń zaczęła pieścić jej kobiecość. Marta jęknęła, ale pewnie znów przygryzała wargę, bo był to stłumiony dźwięk. Kontynuując moją czynność, zacząłem znów całować jej szyję. Puściłem ją, obiema dłońmi zacząłem znaczyć ślad od ud, poprzez brzuch aż do piersi. Zacisnąłem na nich dłonie i zacząłem je delikatnie zaciskać na jej sutkach, które automatycznie twardniały.
To pierwszy raz, kiedy jesteśmy ze sobą tak blisko. Podobało mi się to. Zresztą komu nie podoba się kontakt fizyczny z osobą, którą się kocha ponad wszystko? Muszę uważać na to co robię, nie chcę zrobić nic nieodpowiedniego. Chcę mieć pewność, że Marta jest w stu procentach pewna czego chce.
Staliśmy do siebie twarzą w twarz. Tym razem, to ona miała żel na dłoniach i gotowa była powtórzyć moje czynności, tyle, że na mnie samym. Jej dłonie przesuwały się po mojej klatce piersiowej powolnymi, zdecydowanymi i kolistymi ruchami. Jaskółki pod moimi obojczykami były teraz jej ofiarami, motyl na brzuchu.. Kolejny cel? To chyba jasne. Jej dłonie wędrowały coraz niżej i niżej. Zacisnąłem powieki i oddałem się przyjemności jaka mnie ogarniała. Boże Święty.. Wciągnąłem głośno powietrze, kiedy otoczyła palcami moją męskość i przesuwała dłoń w dół i w górę.
Po jakimś czasie, nie jestem w stanie określić jakim, staliśmy całując się pod prysznicem. Woda spływała po nas ciurkiem, ale to było ostatnie co zaprzątało nasze myśli. Przywarłem do niej, przyciskając ją do ściany kabiny. Prysznic na szczęście był duży co umożliwiało nam swobodne poruszanie się w nim. Moje dłonie znów powędrowały do jej ud, lecz kiedy chciałem ją podnieść, zaprotestowała.
- Nie chcesz tego? - zapytałem
- Chcę, nawet nie wiesz ile samokontroli mnie to kosztuje..
- Więc o co chodzi?
- Nie chcę przeżyć swojego pierwszego razu pod prysznicem. Chociaż mogłoby być ciekawie - uśmiechnęła się znacząco
- Rozumiem - również się uśmiechnąłem - powiedz kiedy będziesz gotowa, a zrobimy to jak się należy - zaśmiała się
- Wariat
- Ale twój
- Na zawsze

Przebudziłem się w środku nocy, Marty nie było obok. W łazience zobaczyłem zapalone światło, przetarłem oczy i usiadłem na łóżku. Albo mi się wydaje, albo Marta siedzi na podłodze oparta o prysznic i... płacze.
- Kochanie? - zapytałem z niepokojem i wyskoczyłem z łóżka jak poparzony. Otworzyłem drzwi z łazienki szerzej i faktycznie siedziała na podłodze, na jednym z ręczników, których użyliśmy po kąpieli, miała na sobie moją koszulkę i płakała. Jeżeli to moja wina, to chyba sam siebie pobiję. - Co się stało?
- Przepraszam, nie chciałam cię obudzić - powiedziała ocierając łzy
- Nie obudziłaś mnie
- Chyba jednak tak, bo stoisz nade mną...
- Obudziłem się sam, bo nie było cię obok. Co się dzieje? Dlaczego płaczesz? - usiadłem obok niej
- Ząb mnie boli..
- Dlatego płaczesz? - powiedziałem zanim pomyślałem
- Nie. Płaczę, bo spałeś, a ja siedziałam tu sama i płakałam - powiedziała. Czego jak czego, ale riposty w takim momencie się nie spodziewałem - Oczywiście, że przez ząb głupku. Tak strasznie boli..
Przytuliłem ją i wziąłem na ręce. Zaniosłem do łóżka, a sam wróciłem do łazienki, zamoczyłem ręcznik, przygotowując okład. Prymitywny, ale jednak okład. Wróciłem do pokoju, przyłożyłem jej go do lewego policzka, położyłem się obok, również na boku tak jak ona i przytuliłem ją. Jakiś czas jeszcze płakała. Nie wiem co mogę jeszcze zrobić, dentystą nie jestem. Nie pytam czy wzięła leki przeciwbólowe, bo pewnie tak zrobiła. Zacząłem jej cicho śpiewać. Śpiewałem "Strong", później "Half a heart", "You and I" aż w końcu zasnęła spokojnie.



piątek, 22 listopada 2013

XIV

Pamiętam, że był to pierwszy incydent, który tak bardzo wyprowadził mnie z równowagi. W późniejszych okresach naszego związku, było takich jeszcze kilka, jedne mniej poważne, inne bardziej, jednak za każdym razem w mojej głowie rozbrzmiewało jedno, to samo pytanie: Dlaczego tak bardzo niektórzy z naszych fanów nie akceptowali Marty? Oczywiście, odpowiedź na to pytanie, była taka sama jak na pytania o Eleanor, Perrie, Sophię czy Daniel, która i tak była najbardziej uwielbiana. Trudno zachować zimną krew w sytuacjach takich jak ta, to chyba jest zrozumiałe, jednak kompletnie nie mogłem zrozumieć, jak Marta to znosi i nie pokazuje tego jak bardzo jest wściekła. Na mnie wystarczyło spojrzeć, a ona? Po niej widać było smutek, a wiem, że czuła znacznie więcej niż tylko żal do tych ludzi. 

Szybciej niż przy chłopakach, znalazłem się w windzie. Skierowałem ją na czwarte piętro, nie mogłem wytrzymać tam przed budynkiem, musiałem za nią pobiec. Na trzeciej kondygnacji dołączyło do mnie starsze małżeństwo, pewnie kierowali się do restauracji, która znajduje się na dachu hotelu. Oczywiście jest zabudowana i zadaszona. Kiedy winda zatrzymała się w moim punkcie docelowym, wysiadłem i szybkim krokiem ruszyłem do pokoju 405. Teraz, kiedy dziewczyny będą nam towarzyszyły, ja i Marta będziemy mieć wspólny pokój. Zacząłem szukać karty w kieszeniach spodni, ale nagle drzwi się przede mną otworzyły.
- Harry.. Przestraszyłeś mnie - powiedziała Marta, przyciskając dłoń do piersi i starając się uspokoić swój puls.
- Przepraszam, nie chciałem. Wybierasz się gdzieś?
- Do Natalii, ma moją kosmetyczkę. Zaraz wracam - uśmiechnęła się i ominęła mnie. Podeszła do drzwi znajdujących się po lewej stronie naszego pokoju, zapukała i po chwili za nimi zniknęła.
Wszedłem do naszego azylu, mój bagaż już tutaj był. Portier najwyraźniej zdążył spełnić moją prośbę kiedy byliśmy na obiedzie. Pokój urządzony był nowocześnie, ale bez zbędnego przepychu. Ściany w kolorze kawy z mlekiem, duże, małżeńskie łóżko na środku pokoju, jasno brązowe meble: postawna szafa, stoliki nocne i biurko stojące na przeciw łóżka, nad nim wisiał telewizor plazmowy, na ścianie za łóżkiem wisiały zaś 3 obrazy, a właściwie zdjęcia, przedstawiające ziarna kawy. Biała pościel była jedynym jaśniejszym akcentem w pokoju. Podszedłem do drzwi balkonowych, otworzyłem je i wyszedłem na zewnątrz. Całe szczęście nasz pokój znajdował się z tyłu hotelu, tak, że tłum fanów, który zachował się według mnie karygodnie, był tylko niemiłym wspomnieniem.
- Tutaj jesteś - usłyszałem za sobą głos Marty, a po chwili poczułem jej dłonie na brzuchu.
Uśmiechnąłem się bardziej do siebie niż do niej, kiedy się do mnie przyległa, swoje dłonie ułożyłem na jej i zacząłem je gładzić. Marta, oparła głowę na moich plecach i staliśmy tak przez chwilę w milczeniu.
- Harry?
- Tak?
- Przytul mnie - w jej głosie było słychać, że źle się czuje z tym co zaszło przed hotelem. Machinalnie odwróciłem się do niej i oplotłem ją ramionami. - Dziękuję - powiedziała
- Za co?
- Za wszystko. Za to, że jesteś, że mnie wspierasz..
- Że cię kocham - uśmiechnąłem się
- Tak, za to też - zaśmiała się. Wiele bym dał za to, żeby ciągle się śmiała, to było dla mnie najważniejsze. Widzieć ją szczęśliwą. Nachyliłem głowę do jej ucha i wyszeptałem:
- Kocham cię - w odpowiedzi dostałem szeroki uśmiech i buziaka w sam czubek nosa.
Pogoda była piękna, zresztą jak zazwyczaj. Drzwi balkonowe zostawiliśmy otwarte, jednak my weszliśmy do pokoju. Położyłem się na łóżku, a właściwie się na nie rzuciłem, ułożyłem się na boku i przyglądałem się Marcie. Miała na sobie krótkie czarne spodenki i niebieską bluzkę na ramiączkach, która podkreślała jej oczy.
- Chodź tu do mnie
- Chwilka.. - grzebała z walizce
- No chodź - poklepałem zachęcająco miejsce obok mnie - Później poszukasz to czego aktualnie nie umiesz znaleźć
- No czekaj.. O! Mam - uśmiechnęła się zwycięsko
- Co masz?
- Krem do rąk - powiedziała podchodząc do łóżka i siadając obok mnie
- Kobiety.. - mruknąłem i wtuliłem głowę w zagłębienie między jej szyją a ramieniem i zacząłem składać tam delikatne pocałunki
- Chyba na prawdę za mną tęskniłeś - zaśmiała się, odchylając głowę w bok i ułatwiając mi to co zacząłem
- A coś ty myślała, że udaję?
- Gdzież bym śmiała
- Nabijasz się ze mnie?
- Jaaa? - udała zdziwienie
- Nie, ta za tobą
- Ależ ty dowcipny jesteś - pociągnąłem ją na łóżko, tak, że teraz leżała
- Czy ty nadal się ze mnie nabijasz? - zmrużyłem oczy siedząc na niej okrakiem
- Może troszeczkę - powiedziała - Zejdź ze mnie proszę, muszę nakremować dłonie
- Kobiety - przewróciłem oczami i położyłem się obok, a słysząc jej śmiech, sam zacząłem się śmiać - Przepraszam - powiedziałem w końcu
- Za co? - zmarszczyła brwi
- Za incydent przed hotelem
- Harry..
- Nie, Marta. To nie powinno było mieć miejsca. Nie powinienem był na to pozwolić - wyrzuty sumienia jakie mnie dręczyły były okropne, ale dopiero teraz zdecydowałem się to powiedzieć, wcześniej nie wiedziałem jakich słów użyć, nadal nie wiem, ale muszę to z siebie uwolnić - Kocham cię i nie chcę żebyś przez takie coś musiała przechodzić. Nie zasłużyłaś sobie na to, to moja wina..
- O czym ty mówisz? Jak twoja wina? Oszalałeś? - podniosła się i oparła na prawym ramieniu patrząc na mnie poważnie
- Pozwoliłem jej na to. Nie zareagowałem wcześniej
- Przestań! Nie mogłeś nijak zareagować. Byłeś daleko ode mnie, a ona tak nagle wyskoczyła z tłumu.. To działo się za szybko, nawet ja nie zdążyłam się odsunąć
- Jednak nie byłem na tyle daleko, żeby nie móc nic zrobić
- Harry.. - powiedziała ujmując dłonią moją brodę i zmuszając mnie bym na nią spojrzał - Ja nie uważam, że to jest twoja wina, nie wydaje mi się też, że mogłeś jakoś temu zapobiec, więc przestań się tym zamęczać, okej? Nic mi nie jest. Zębów mi nie wybiła, szczęki nie złamała. Jestem cała i zdrowa - uśmiechnęła się do mnie - Nie widać?
- To, że nie zrobiła ci nic fizycznie, nie znaczy, że psychicznie jest dobrze. - Marta już otwierała usta żeby coś powiedzieć, ale wyprzedziłem ją - Wiem, jak się teraz musisz czuć, to było strasznie niemiłe i nie na miejscu, a ja obiecywałem, że będę robił wszystko żebyś była szczęśliwa i żebyś nie cierpiała. Miałem cię bronić właśnie przed takimi sytuacjami. Czuję, że nawaliłem.
- Nie nawaliłeś. Jestem tego tak samo pewna, jak tego, że jeszcze nie raz będziesz miał okazję mnie obronić, mój ty Supermenie. A teraz pokaż te swoje seksowne dołeczki, których mi tak cholernie brakowało - zaczęła mnie szturchać palcami wskazującymi w policzki, co wzbudziło we mnie reakcję śmiechu - Tak lepiej. Masz ochotę iść ze mną i dziewczynami na kolację?
- Nie będę wam przeszkadzać
- Ty? Nam? Dobry żart. Niall też będzie.I Zayn i Liam i Louis - dodała
- To ma mnie bardziej zachęcić rozumiem - znów się zacząłem śmiać
- Czy ty się ze mnie śmiejesz?
- Jakże bym śmiał? - zapytałem udając urażonego
- W tym momencie uczeń przerósł mistrza... - powiedziała a ja znów nie mogłem powstrzymać śmiechu
Powiedzcie mi jak ona to robi? Jest tak dobrą aktorką czy na prawdę sytuacja sprzed dwóch godzin nie zrobiła na niej najmniejszego wrażenia? Nie wiem, pewnie się też nie dowiem.
Leżeliśmy przytuleni do siebie jeszcze jakieś kilka minut, ewentualnie godzin i rozmawialiśmy. Zapytałem jak idzie promocja książki, okazuje się, że po raz kolejny sukces. Wiedziałem od początku, że tak będzie. Dla niej pisanie jest tym co dla nas śpiewanie. Przychodzi jej to równie łatwo co Zaynowi wyciąganie wysokich dźwięków.
- Zagrajmy w pytania - rzuciłem w końcu
- Już kiedyś graliśmy
- Ale nie dokończyliśmy. Chcesz zacząć?
- Nie. Oddam ci ten przywilej - powiedziała patrząc na mnie z pobłażliwością
- Jest coś co kochasz równie mocno jak pisanie?
- Tak - krótko i na temat, ale kiedy nie kontynuowała zacząłem dopytywać:
- Więc co to jest?
- Mieliśmy zadawać po jednym pytaniu - uśmiechnęła się nonszalancko, podniosłem tylko ręce w geście obronnym - Jaka jest twoja mama?
- Moja?
- O moją bym cię nie zapytała - chciałem coś powiedzieć, ale odpuściłem sobie i odpowiedziałem na pytanie
- Moja mama.. Hmm. Powiem to, co mówi każdy, kiedy zadaje mu się to pytanie. Jest cudowna. Zawsze mogę do niej napisać czy zadzwonić. Nawet jeżeli jest tak daleko, wiem, że  mi pomoże bez względu na wszystko. Mamy ze sobą dobry kontakt. Po rozwodzie z tatą, robiła wszystko żebyśmy z Gemmą nie przeżywali tego tak bardzo. Pokazywała nam, że mimo, iż nie są z tatą razem, oboje są szczęśliwi, a rozwód nie powinien mieć wpływu na to, jak zaczęliśmy odbierać och uczucia w stosunku do nas. Nie wiem czy rozumiesz o co mi chodzi - przerwałem, przytaknęła tylko co było sygnałem, że mam kontynuować - Mogę powiedzieć, że jest kimś na rodzaj mojej przyjaciółki. Nie ma dla nas tematów, na które byśmy nie mogli porozmawiać. Kocham ją i oddałbym za nią życie. - Marta się uśmiechnęła
- To cudowne, że masz z nią tak niesamowity kontakt
- Tak, to prawda. A teraz mów. Co to jest..
- Muzyka.
- Na prawdę?
- Nie, tylko żebyś się wreszcie odczepił. Pewnie, że tak. Muzyka jest dla mnie takim zapomnieniem. Zakładając słuchawki, przenoszę się w inny świat, lepszy, ciekawszy, tolerancyjny. Tam wszystko jest idealne, realne. Muzyka jest bronią, niezawodną w dodatku. Zawsze kiedy w domu.. - przerwała, przyłapując się na tym, że zeszła na tematy, o których jeszcze nie rozmawialiśmy i zastanawiając się czy powinna dalej mówić, zrezygnowała - to muzyka właśnie mi pomagała i ratowała, kiedy było już na prawdę źle..
- Opowiesz mi kiedyś o tym wszystkim? - zapytałem trawiąc jej słowa. Gra w pytania zakończyła się już dla nas obojga.
- Kiedyś na pewno - uśmiechnęła się lekko. Spojrzała na zegarek - Pora się ubierać
- Niee.. Zamówmy do pokoju - jęknąłem
- Nie marudź, wstawaj staruchu - złapała mnie za moją wyciągniętą dłoń i pociągnęła, ja też, a fakt, że jestem silniejszy sprawił, że teraz leżała na mnie
- Och no Styles! Nie grasz fair
- Źle ci w takiej pozycji? - moje usta wygięły się w lekkim uśmiechu
- Jest mi zaskakująco wygodnie, ale umówiłam się z dziewczynami na kolację. Więc teraz się ubierzemy i pójdziemy coś zjeść.
- Dlaczego mówisz do mnie jak do dziecka?
- Chłopaka trzeba sobie wychować. Poza tym, do was tak trzeba - zaśmiała się i weszła do łazienki.
Kiedy wyszła, miała na sobie siwe spodnie, szary sweter z czarnymi pasami na ramionach, jak w zbrojach dawnych wojowników. Rozpuszczone, proste włosy sięgały prawie pasa, niebieskie oczy wyglądały na większe przez tusz, a usta miała w malinowym odcieniu.
Restauracja, tak samo jak cały hotel była nowoczesna. Duża sala, w jasnych kolorach, na suficie pełno malutkich lampek, co dawało niesamowity efekt. Funkcję ścian pełniły panoramiczne okna, które pozwalały podziwiać niesamowite widoki, jakimi dysponuje LA. Taras przy restauracji, równie wielki i równie idealny. Zajęliśmy miejsce przy stoliku specjalnie dla nas przygotowanym, bo żaden nie przewidywał miejsca dla 9 osób. Kelnerki podchodziły do nas z maślanymi oczami, ale co ciekawsze, to moja dziewczyna budziła większe zainteresowanie. Miła odmiana.
Telefon Marty za wibrował, przejechała palcem wskazującym po ekranie, przeczytała coś i głośno wciągnęła powietrze. Natychmiast pokazała to dziewczynom i zaczęły rozmawiać po polsku. Marta wyglądała na zrezygnowaną? Zdenerwowaną? Sam nie wiem. Zaniepokoiło mnie to, ale nie pytałem, żaden z nas nie pytał.
W czasie, kiedy czekaliśmy na nasze zamówienie wyszliśmy na taras. Marta stała podziwiając wzgórza Hollywood'u, a ja stałem za nią obejmując ją w pasie i opierając brodę na jej ramieniu, przy okazji składając na jej policzku delikatne pocałunki.
- Stało się coś? Jesteś spięta - mruknąłem
- Nie wiem czy chcesz wiedzieć..
- Chcę wiedzieć wszystko co ma związek z tobą kochanie. - wzięła głęboki oddech, powoli i głośno wypuściła powietrze
- Ciągle do mnie pisze, dzwoni.. Jak byłam w domu to nawet przychodził. - teraz to i ja jestem spięty
- Zależy mu na tobie - powiedziałem prawie szeptem
- Ale mi nie zależy. Zdradził mnie. Zranił. Nie ma na co liczyć - odwróciła się do mnie - A tak na marginesie, to poznałam już kogoś innego. - Uśmiechnęła się nieśmiało
- Ah tak? Ciekawe kogo..
- Takiego jednego. Dobrze się czuję w jego towarzystwie
- Opowiedz mi o nim
- Więc.. - powiedziała kładąc dłonie na mojej klatce piersiowej - Jest miły, troskliwy, ma poczucie humoru. - malowała jakieś niewidzialne wzorki na moim ciele - Pięknie śpiewa, jest na prawdę cholernie utalentowany, do tego zabójczo przystojny.. I wiesz co jeszcze?
- Nie?
- Kocham go
- Szczęściarz z..
- .. Ciebie - dokończyła za mnie. Stanęła na palcach i pocałowała mnie. Tak samo jak za pierwszym razem i dokładnie to samo uczucie mnie ogarnęło. Nieopisana radość, euforia, szczęście. Marta jest pierwszą dziewczyną, która tak bardzo zawróciła mi w głowie, pierwszą, którą pokochałem tak mocno. W porównaniu z tym co czułem przy niej, motyle w brzuchu są niczym.
- Nie chciałbym wam przeszkadzać, ale podano do stołu - za nami nagle pojawił się Louis - pogruchacie sobie w pokoju, a teraz spinać dupy, bo wystygnie
- Jak zawsze w porę.. - zacząłem
- I z odpowiednią motywacją - dopowiedziała Marta
- Tak, tak, to ja. Wspaniały i nieoceniony Louis Tomlinson. Nie dziękujcie - przy nim nie sposób zachować powagę. Wierzcie mi na słowo.



Przepraszam, że dopiero dzisiaj, ale jak na złość internet mi padł <na tydzień -.- >

DZIĘKUJĘ WAM ZA WSZYSTKIE KOMENTARZE, NA PRAWDĘ JEST MI BARDZO MIŁO CZYTAĆ TE WSZYSTKIE RZECZY. <3 :') 
Nie wiem dlaczego wcześniej nie wpadłam na to, żeby odpowiadać na wasze komentarze, ale od dzisiaj mam taki zamiar, w każdym razie na większość się postaram :)

piątek, 15 listopada 2013

XIII

Tęskniliście kiedyś za kimś tak bardzo, że nie mogliście się na niczym skupić? Tak mocno, że nawiedzał Was w snach, a jego twarz rozpoznawaliście w każdym napotkanym przechodniu? Tęskniliście za kimś tak bardzo, że Wasze serce rozpadało się na milion kawałków a jednocześnie nie posiadało się z radości słysząc czyjś głos? Głos tej drugiej osoby. Tej, od której nie mogliście oderwać myśli. Tej, która nawet będąc daleko, potrafiła sprawić, że dzień stawał się lepszy. Tęsknota to nieodłączny przyjaciel miłości. Jeżeli jeszcze tego nie doznaliście, zapewniam, że i na Was przyjdzie pora.

Moje serce bije co raz szybciej, oddech jest nierówny. Obserwuję jej każdy ruch, każdy gest i każdą minę. Siedzę oparty o wyścielony poduszkami zagłówek łóżka, dookoła mnie leży idealnie biała, miękka pościel, małe poduszki, w kolorze miodu, a przede mną stoi ona. Uśmiecha się szelmowsko patrząc mi w oczy i przygryza dolną wargę. Przeciąga przez głowę czarną bokserkę i rzuca ku spodenkom, które już leżą u jej stóp. Podnosi obie ręce do góry, zbiera włosy w dłonie i spina je w kucyk. Opuszcza je powoli, bardzo powoli. Wyjmuje z uszu kolczyki, one również lądują na baraniej skórze leżącej przed naszym łóżkiem. Prawą ręką przesuwa po swoim ciele, znacząc jakiś niewidzialny tor. Szyja, dekolt, rowek między piersiami, brzuch, aż w końcu zatrzymuje się przy tasiemce majtek. Uśmiecha się szerzej i zerkając na mnie zaczyna się śmiać. Wchodzi na łóżko i jak skradający się kot dociera do mnie. Jedną ręką łapie mnie za szyję zaś drugą opiera na moim ramieniu, siada na mnie okrakiem i całuje mnie namiętnie. Ja z równie wielkim zaangażowaniem oddaję pocałunek. Wplata palce w moje włosy i zaczyna się nimi bawić. Objąłem ją w talii i przyciągnąłem bliżej siebie, chciałem pozbyć się tej przestrzeni między nami, ona była naszym wrogiem, a przecież my mieliśmy się stać wkrótce jednością.
- Kocham cię - szepcze między pocałunkami
- Ja ciebie też - odpowiadam - nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham.. - mruknąłem
- Tak Harry! Ja ciebie też i ty również nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo cię kocham, ale teraz błagam.. Śpij już człowieku. Błagam - jęknął żałośnie Zayn zakrywając głowę poduszką.
Otworzyłem oczy. Na dworze dopiero świtało. Gdzie ja jestem? Gdzie jest Marta? W pierwszym momencie zaczęła ogarniać mnie panika, ale po chwili wszystko do mnie wróciło. My jesteśmy już w trasie, a Marta w swojej trasie promującej nową książkę. Nie widzieliśmy się od miesiąca i tęsknota za nią daje mi się już we znaki. Nie, żebym na początku za nią nie tęsknił, ale teraz to jest poziom hard. Obróciłem się na bok
- Sorry..
Dzisiaj jest ten dzień, ten, na który czekałem od początku naszego rozstania. Mam oczywiście na myśli rozstania służbowego. Ostatnim promocyjnym przystankiem dziewczyn jest LA, a szczęśliwym trafem, my również jesteśmy w LA. Od dzisiaj dziewczyny, będą nam towarzyszyły w podróży po świecie. Jestem strasznie podekscytowany.
Sen zmorzył mnie jeszcze na jakiś czas, ale nie trwało to długo, bo mój telefon zaczął wibrować.
"Właśnie wylądowałyśmy, będziemy za jakąś godzinę xx"
Po odczytaniu wiadomości wyrwałem się z łóżka i wbiegłem do łazienki. Odkręciłem wodę pod prysznicem i rozbierając się pospiesznie wskoczyłem pod strumień ciepłej wody. Dlaczego ciepłej a nie gorącej? Bo zaraz zmieniłem ją na zimną, a szok termiczny, to ostatnie o czym teraz marzę. Umyłem zęby, rozczesałem włosy i przepasany ręcznikiem wyszedłem do pokoju. Moje walizki stały pod oknem, otworzyłem jedną z nich i wyjąłem z niej czyste ubrania. Czarne spodnie, zaskoczę Was mówiąc, że nowe, stare nie nadawały się już do użytku, biała koszulka, moje ulubione buty..
- Gdzie się tak spieszysz? - chyba obudziłem Zayna
- Dziewczyny zaraz przyjadą
- To wiele wyjaśnia.
- No.. Sorry, że cię obudziłem i teraz i wcześniej.
- Miałeś chociaż ciekawy sen?
- Bardzo - na wspomnienie tego co widziałem moje usta mimowolnie wygięły się w uśmiechu

- Harry! - stałem w hotelowym holu, zaczepiony przez menadżera, starając się skupić na tym co do mnie mówi, ale usłyszałem jej głos..
Nie ma mowy, ze teraz na czymkolwiek zastanowię się dłużej niż sekundę. Odwróciłem się gwałtownie do wejścia i moje serce zamarło.
- Pan wybaczy - powiedziałem na odchodne i ruszyłem w kierunku Marty. Ona również miała na sobie czarne spodnie, do tego białą zwiewną koszulę i czarne baleriny.
Chwyciłem ją w ramiona. Tak bardzo mi tego brakowało, możliwości tulenia jej, całowania, powtarzania, że ją kocham. W esemesach to nie to samo. A teraz mam ją przy sobie.
- Tęskniłam - powiedziała wtulając twarz w moje ramię
- Ja usychałem z tęsknoty.
- Ojej, biedaku.. - milczeliśmy chwilę, po czym się odezwałem:
- Pocałuj mnie
- Z przyjemnością - usłyszałem w odpowiedzi, a po chwili już, nie zwracaliśmy uwagi na pozostałych. Staliśmy na środku lobby i całowaliśmy się. Mieliśmy prawo, poza tym, wszystkie usprawiedliwienia były po naszej stronie: młodzi, zakochani, dawno się nie widzieli. Czego chcieć więcej?
- Nie licz na to, że dzisiaj się mnie pozbędziesz - powiedziałem puszczając ją w końcu
- Jeżeli myślałeś, że pozwoliłabym ci na to, to jesteś głupi
- Gdzie dziewczyny? - zapytałem patrząc ponad jej ramieniem
- Musiały się już zameldować i iść do pokoi - ona również się rozglądała
- Mamo, patrz! Tam jest Harry! - krzyknęła jakaś dziewczynka, która właśnie zeszła z rodzicami do recepcji
- Teraz nie może, później..
- Nie! Ja chcę teraz!
- Ale kochanie.. Harry jest zajęty
- Ale chyba nie na tyle zajęty, prawda Harry? - Marta zapytała uśmiechając się szeroko do dziewczynki i patrząc na mnie wymownie
- Oczywiście, że nie - również się uśmiechnąłem - Życzysz sobie zdjęcie młoda damo? - tylko pokiwała głową
Podeszliśmy do dziewczynki i jej rodziców, Marta stanęła z boku i czekała.
- A ty? - zapytała dziewczynka?
- Ja? - znów pokiwała tylko głową - Chcesz żebym też była na zdjęciu?
- Tak
Marta się uśmiechnęła i podeszła do nas. Spojrzałem na nią ukradkiem i po raz kolejny uśmiech wpełzł na moją twarz, cudownie było ją znów widzieć. Stanęliśmy po obu stronach młodej fanki i wszyscy szczerze się uśmiechaliśmy do zdjęcia. Rodzice małej przeprosili nas, za przeszkodzenie nam, my oczywiście oboje powiedzieliśmy, że nic się nie stało. Zabrałem bagaże Marty i udaliśmy się do jej pokoju, a następnie do mojego, gdzie przesiadywali pozostali.
- Czeeeeeść - Marta witała się ze wszystkimi z uśmiechem, to znaczy, wszystkimi, którzy byli w pokoju.
Milena siedziała z Louisem i rozmawiała, Eleanor gawędziła z Kasią, Liamem, Zayn rozmawiał przez telefon, a Niall i Natalia się gdzieś zawieruszyli.
- Jak podróż? - zapytał Liam
- Dobrze, ale długo. Strasznie. Wiesz, jednak Polska jest dosyć daleko.. - zaczęła Marta i zagłębiła się w rozmowie z Li. Słuchałem ich jednym uchem, a drugim przysłuchiwałem się rozmowie Lou i Mileny.
- .. Nie wyobrażasz sobie nawet ile. Każda fanka, która była na podpisywaniu książek, czy chociażby wywiadach z Martą, pytała o was. To jest szaleństwo! Z tygodnia na tydzień przybywa polskich directioners.
- Byłoby cudownie, gdybyśmy w końcu mogli was tam odwiedzić. Widziałem tyle akcji na twitterze, dziadek opowiadał mi o polskich fanach, którzy do niego pisali. Magia - zaśmiał się - Odpoczęłyście chociaż trochę?
- Odwiedziłyśmy rodziny, ale nie na długo, bo mieszkamy strasznie daleko od siebie.
- Jak daleko?
- Dzieli nas około 5, 6 godzin drogi. Najbliżej mają do siebie Marta i Kasia, to zaledwie kilkanaście minut.
Może mi się tylko wydaje, ale w sposobie jakim Louis patrzył na Milenę, było coś innego. Nie patrzył tak na nikogo, tylko.. na Eleanor. Może gdyby nie byli parą, on i Milena? Zdecydowanie by do siebie pasowali. Żadne z nich nie chce dorosnąć, oboje rozśmieszają ludzi dookoła siebie, ale potrafią wysłuchać i doradzić jak nikt inny. Każde jest świetne w tym co robi, Milena jako menadżerka Marty dawała radę jak mało kto, a Lou? Chyba wszyscy wiemy.
- Chodź - pociągnąłem Martę za rękę
- Gdzie?
- Na balkon
Szedłem pierwszy, więc też pierwszy stanąłem na balkonie, spojrzałem na prawo i natychmiast zawróciłem.
- Ducha zobaczyłeś?
- Niee...
- Zombie?
- Niee...
- Więc co?
- Zobacz - minęła mnie, wychyliła głowę, ale ten widok nie zrobił na niej najmniejszego wrażenia.
- Całują się.
- Widziałem
- I to cię tak zdziwiło? - wzruszyłem ramionami
- Wiedziałaś?
- O nich?
- Tak.
- Nie, ale się cieszę. Wiem, jak Natalii zależy na Niallu.
Na tym nasza rozmowa na ich temat się skończyła. Marta poszła wziąć prysznic i położyła się na chwilę, a potem wszyscy wyszliśmy na miasto żeby coś zjeść. Całą drogę do knajpki dziewczyny świergotały, śmiały się, a chłopaki razem z nimi. My z Martą byliśmy głównie w swoim świecie, ale także braliśmy udział w ich konwersacjach. Zdecydowaliśmy się na pizzę, zamówiliśmy ogromną z serem. Smakowała całkiem nieźle. Postanowiliśmy wrócić do hotelu, bo bądź co bądź, dziewczyny nie odpoczęły za dużo, a ja nie nacieszyłem się Martą, jak zresztą Niall Natką. Chociaż oni zachowywali się jakby zajście na balkonie nie miało miejsca.
Przed hotelem czekali na nas fani. Prosili o zdjęcia, autografy, chcieli chwilę porozmawiać. Nie mieliśmy nic przeciwko, nigdy nie mamy i zawsze sprawia nam to przyjemność. Czas, który możemy poświęcić fanom, daje nam najwięcej radości, bo rzadko kiedy mamy okazję z nimi rozmawiać. Podpisywałem właśnie płytę dziewczynie o imieniu Lili, kiedy obok zrobiło się zamieszanie. Przez tłum zaczęł przedzierać się jakaś dziewczyna, wyglądała na młodszą ode mnie, a nawet Marty. Miała jakieś  14, maksymalnie 15 lat. Kiedy stanęła już w pierwszym rzędzie, na przeciw mojej dziewczyny, spoliczkowała ją. Szok, jaki mnie ogarnął był niczym ze złością, nad którą traciłem kontrolę.
- Nie jesteś jego warta. Jesteś nic nie warta, szmato
Marta spojrzała na nią z pełną powagą, była spokojna, za to dziewczyny i mnie roznosiło. Podniosła dłoń do prawego policzka, potarła go delikatnie
- Uderz mnie i w drugi policzek - odezwała się w końcu. Nastolatka, której nie powinno tu być, nie wiedziała co ma zrobić - No śmiało. Na co czekasz? - głos Marty był taki, jakby mówiła do kilkuletniego dziecka, tłumacząc mu coś cierpliwie, zaś tę dziewczynę ogarnął strach, nie spodziewała się takiego obrotu spraw, może była pewna, że Marta się rozpłacze i ucieknie, pomyliła się. Marta prychnęła - Nie jesteś taka odważna za jaką się masz. Jeżeli robisz krok w przód, zrób i drugi. Cofanie się ci w życiu nie pomoże. - Marta zrobiła krok w stronę tej dziewczyny, nie odrywając oczu od jej , ona się cofnęła - O tym mówię. Miłego dnia skarbie - powiedziała, jej głos był nadal spokojny.
Ruszyła w stronę hotelu, ja za nią
- Ty zostajesz Harry - powiedziała
- Idę z tobą
- Nie zostawiaj fanów przeze mnie. Będę czekała w pokoju
- Marta.. - zacisnąłem powieki i pięści, byłem coraz bardziej zły, najpierw tamta...no... a teraz moja nieustępliwa dziewczyna
- Bądź miły
- Ale..
- Obiecaj, że będziesz miły - powtórzyła
- Obiecuję - powiedziałem wiedząc, że inaczej nie odpuści
- Dziękuję - uśmiechnęła się i weszła do lobby, za nią dziewczyny. Chłopaki na mnie patrzeli, ich spojrzenia były pełne współczucia, a fani? Jednym podobało się show jakie wywołała bezczelna smarkula, byli to pewnie ci, którzy nie akceptowali mojego związku, a część była oburzona. Ja należałem do tej drugiej. Zdecydowanie. Podszedłem do grupki, którą wcześniej zostawiłem
- Harry - odezwała się TA
- Nic nie mów. Po prostu zamilcz - powiedziałem
- Przepraszam - nie obchodziły mnie jej przeprosiny. Nie powinna była tego robić. Podpisałem jej kartkę, odwróciłem się na pięcie i dołączyłem do reszty chłopaków. Tylko na tyle było mnie stać. Może nie byłem zbyt miły, ale na pewno nie byłem niemiły. Myślicie, że Marta mi to wybaczy?



No hej :) 
Z tego co widzę w komentarzach, niecierpliwie czekacie na rozdział +18. Mam nadzieję, że wytrzymacie jeszcze trochę, co? Dacie radę? :)
I jeszcze jedno pytanie - czytacie te moje notki pod rozdziałami, czy mam je sobie darować? Od Was to zależy.

Mam nadzieję, że rozdział się podobał i że znajdę wasze szczere opinie pod nim, na prawdę to jest miłe <cholernie miłe> i sprawia, że szczerzę się do monitora jak Niall do Louisa :)
Dobranoc <3  




wtorek, 12 listopada 2013

XII

Tamta się odwróciła z szyderczym uśmiechem, jak gdyby nigdy nic, ale Natalia w ciągu ułamka sekundy znalazła się przy niej. Złapała ją za włosy i pociągnęła do tyłu, ta tylko wrzasnęła z bólu, próbując uwolnić się od Natalii. Powodzenia jej życzę..
- Natalia! Natka!! - krzyczała Marta - Przestań! - próbowała odciągnąć swoją przyjaciółkę od nieznajomej.
- Nie. Ma. Takiej. Opcji.
- Natka! ... - Marta zaczęła mówić po polsku , z nadzieją, że tak do niej dotrze. Niestety.  Kasia po chwili znalazła się przy nas, Milena pobiegła po resztę, w końcu musieliśmy rozdzielić te dwie i najlepiej to się ewakuować z Gravity.
Dziewczyna z toalety, pulchna, ruda i obecnie w tarapatach. Natalia, szczupła, niepozorna brunetka. Walka pomiędzy nimi stawała się co raz bardziej zacięta. Ta ruda uwolniła się od Natalii, przy naszej pomocy, ale zamiast odejść kiedy miała do tego sposobność, popchnęła Natalię, która zagradzała jej drogę do mnie, chłopaków i Marty, na którą się chciała rzucić, ale moja dziewczyna przewidziała jej zamiar i się odsunęła, ruda runęła jak długa u naszych stóp.
- Dobre posunięcie - krzyknął uśmiechnięty Louis do Marty, ona odwzajemniła uśmiech.
Kolorowe światła migały, odbijały się od luster na barze, ludzie wokół nas przestali tańczyć i zaczęli się przyglądać temu co się dzieje. Dziewczyna wstała, otrzepała się i chciała próbować ponownie, ale.. Właśnie, ale.. Natka, która teraz była jeszcze bardziej zła, stanęła przed nią i ją.. spoliczkowała? Nie. To był prawy sierpowy, którego się nikt nie spodziewał. Liam i Zayn, którzy trenują przecież boks stali z otwartymi ustami, pełni podziwu, ale w końcu się ocknęli i złapali Natalię za obie ręce. Nasza ruda koleżanka, także jeszcze bardziej wkurzona popchnęła Natalię w stronę baru, która niestety, nieszczęśliwie upadła i złamała sobie nos. Krew zaczęła znaczyć ślad na jej wargach, brodzie aż w końcu i na sukience. Teraz to się dopiero zaczęła zabawa. Automatycznie przy wiewiórze stanęły Milena, Kasia i Eliza, Marta również miała taki zamiar, ale w ostatniej chwili złapałem ją w pasie, podniosłem i odciągnąłem
- Ty, idziesz ze mną
- Puść mnie! Nie odpuszczę tej krowie!
- Odpuścisz
- HARRY PUŚĆ MNIE! NATYCHMIAST!
- Nie ma mowy moja droga. Louis, nie pozwólcie im robić głupot! - Lou tylko skinął głową i razem z chłopakami odciągali dziewczyny, Niall podtrzymywał Natalię, ja trzymałem Martę i ruszyliśmy do wyjścia.
Przed klubem oczywiście pojawili się już paparazzi. Nim wsiedliśmy do samochodu zrobiono nam masę zdjęć, blokowali nam drogę i nie chcieli pozwolić odjechać. Ciśnienie podnosiło mi się coraz bardziej. Marta siedziała obok mnie na siedzeniu pasażera, Niall i Natalia z tyłu. Marta odezwała się po polsku i Natalia, która trzymała przechyloną do tyłu zmieniła pozycję i teraz miała ją opuszczoną.
- Niall podaj mi chusteczkę, są w torebce - powiedziała zduszonym głosem. Horan nerwowo grzebał w kopertówce, ale Marta była szybsza.
Dojechaliśmy pod budynek szpitala, pospiesznie zaparkowałem i udaliśmy się do środka. Recepcjonistka była miła, więc nie musieliśmy długo czekać. Wezwała pielęgniarza, który wprowadził Natalię na jakąś salę, a my czekaliśmy na korytarzu.
- Zawsze się tak bawicie dziewczyny? - zapytał Niall, a ja zgromiłem go wzrokiem
- Tak Niall. Zawsze - sarkazm w czystej postaci
Milczeliśmy przez chwilę, ale przerwałem ciszę zwracając się do Marty:
- W porządku?
- Mnie się pytasz? To ty się biłeś, nie ja. - wzięła moją prawą dłoń i zaczęła pocierać zaczerwienione kostki - Boli?
- Nie - patrzyłem jej w oczy
- Dlaczego go uderzyłeś? - zapytała niewinnie
- Musiałem
- Nie, wcale nie musiałeś.
- Powiedział coś, co mi się nie spodobało
- Bijesz każdego, kto powie coś co ci się nie podoba? - odetchnąłem głośno
- Powiedział coś, czego nie powinien był mówić. Brzmi lepiej? - zapytałem
- W taki razie chcę wiedzieć co powiedział
- Marta, kochanie. Błagam..
- Oboje dobrze wiemy, że i tak będziesz mi musiał powiedzieć. - spojrzała na mnie - Porozmawiamy o tym w domu - pocałowała mnie w policzek i oparła głowę o moje ramie, nadal gładząc wierzch mojej dłoni.
Czekaliśmy jeszcze kwadrans i w końcu Natalia wyszła z sali, z opatrunkiem na nosie. Oczy miała zaszklone, pewnie powstrzymywała się od płaczu, kiedy nastawiali jej przegrodę nosową. Marta do niej podeszła i przytuliła ją. Rozmawiały cicho po polsku, Natka dotknęła opatrunku, a Marta odgarnęła jej włosy do tyłu. Mój telefon zadzwonił. To był Liam
- Hazza... Mamy problem.
- Co jest?
- Musisz po nas przyjechać
- I to jest ten problem? Za chwilę będę pod Gravity..
- Nie.. Musisz po nas przyjechać na komisariat - zakrztusiłem się śliną
- Słucham? - mój głos był pełen niedowierzania
- To co słyszałeś. Trzeba wpłacić kaucję, albo wyjedziemy dopiero po 24 godzinach
- Ile?
- Dwa tysiące za każdego, czyli razem czternaście tysięcy.. - odchyliłem głowę do tyłu, wziąłem głęboki oddech. Nie martwiła mnie suma, lecz to, że są w areszcie. Mieli uważać...
- Zaraz tam będę - rozłączyłem się, schowałem telefon i potarłem twarz dłońmi.
- Co się stało? - zapytał Niall
- Musimy jechać po resztę. Na komisariat.
Ich zdziwienie było równie wielkie jak moje. Co oni tam wyprawiali, kiedy nas już nie było? Policja? Areszt? Zapowiada się ciekawa historia.
Odwiozłem dziewczyny do ich mieszkania, a razem z Niallem pojechaliśmy po resztę. Nie wejdziemy wszyscy do samochodu, więc ktoś będzie musiał wracać taksówką, którą już zamówiliśmy. Podwinąłem rękawy koszuli wyżej, żeby nie było widać śladów krwi i weszliśmy do środka, policjanci przy wejściu nas przeszukali po czym pozwolili iść dalej. Nie wiem czy tutaj także mają recepcję, ale tak to właśnie wygląda, siedziała za nią kobieta w średnim wieku, pisała coś na komputerze i dopiero kiedy się przywitaliśmy zwróciła na nas uwagę.
- W czym mogę pomóc? - zapytała oschle
- Nazywam się Harry Styles, przyjechaliśmy po przyjaciół..
- To znaczy po panów Tomlinsona, Malika, Payne'a oraz cztery młode damy tak?
- Tak.
- Cóż panowie, najpierw musicie wpłacić kaucję, wysokości czternastu tysięcy, inaczej zostaną tutaj do jutra - przeniosła wzrok ze mnie na Nialla i z powrotem
- Oczywiście.
Załatwiliśmy wszystkie formalności co zajęło nam pół godziny i dopiero wtedy dołączyli do nas nasi "bandyci".
- Nareszcie stary, ileż można czekać - mruknął Louis
- Nie ma za co, nie dziękuj - spojrzałem na niego z ukosa. Bez słowa udaliśmy się do samochodu i taksówki i rozjechaliśmy się do domów. Kasia, Milena, Eliza i Niall pojechali do siebie, a ja zawiozłem chłopaków do nas do domu.
- Ty nie idziesz?
- Nie, jadę do Marty. Zobaczymy się jutro. Dobranoc - pożegnałem się i ruszyłem w drogę.
" I tak ją już pewnie zaliczyłeś", "Na prawdę musi być dobra w te klocki, skoro ci tak na niej zależy. Chętnie bym się przekonał, czy jest warta takiej uwagi" przypominając sobie te słowa zacisnąłem pięści mocniej na kierownicy, wargi złączyły mi się w cienką linię, a przez głowę biegło tysiąc myśli i wersji, jak to mogło się skończyć. Marta najwyraźniej tego nie słyszała, bo nie dopytywała by tak uparcie. Draniowi się należało, powinienem był bić mocniej.
Zapukałem do drzwi
- Otwarte - Niall otworzył
- Widzę, że czujesz się tu już jak w domu..
- Ty chyba też
- Ja chodzę z jedną z właścicielek tego oto mieszkania - teatralnym gestem wskazałem na hol
- Wierz mi, gdybym miał na tyle odwagi, byłbym już z jej przyjaciółką - szepnął
- Więc się ogarnij chłopie, zanim kto inny się za to zabierze.
Marta wyszła akurat z łazienki, miała mokre włosy i owinięta była tylko w ręcznik, Kiedy mnie zauważyła, chyba się trochę speszyła
- Harry.. Ty już tutaj? - spojrzała na siebie i zacisnęła powieki - przepraszam, nie zdążyłam się ubrać, Nialler marudził, że musi skorzystać
- Skoro już wolne to możesz iść - powiedziałem do Nialla - I patrz w drugą stronę - Marta się zaśmiała
- Akurat zrobię ci na złość i nie odwrócę wzroku, będę się na nią gapił.. - spojrzał na Martę - Marta wybacz, nie to miałem na myśli
- Nie tłumacz się - śmiała się i podeszła do mnie - Dawno się nie widzieliśmy..
- Zdecydowanie za długo - uśmiechnąłem się, ona weszła do pokoju, ale zatrzymała się i zwróciła do mnie
- Nie wchodzisz?
- Ubierz się, ja pójdę po coś do picia - na jej twarzy pojawił się ciepły uśmiech, co sprawiło, że mój się tylko powiększył.
Poszedłem do kuchni, zastałem tam Natalię i Milenę.
- Jak się ma twój nos?
- Boleśnie..
- Co w was dzisiaj wstąpiło? Takie spokojne..
- Pozory mylą Harry - odpowiedziała Milena
- Pewnie się domyślasz, że działa to na zasadzie "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego" - przytaknąłem - Doczepiła się do Marty, więc zadarła i z nami. Tak żałuję, że nie dostała mocniej - zaśmiałem się pod nosem ze słów Natki
- To samo mogę powiedzieć
- Że ruda nie oberwała?
- Nie. Chodzi mi o tego kretyna.
- Jakiego? - obie zrobiły wielkie oczy, nic nie wiedziały
- Na początku, jak przyszliśmy, Marta chwilę tańczyła sama, przystawiał się do niej jakiś koleś, więc interweniowałem. Kiedy zaczął gadać.. bredzić, nerwy mi puściły.
- Co mówił? - Milena dociekała. Czy one wszystkie tak mają?
- Och.. Rzeczy typu: "Pewnie ją zaliczyłeś, więc jej już nie chcesz, bo tobie zależy tylko na jednym" - obie otworzyły oczy jeszcze szerzej
- Jemu też bym wpierdoliła
- Natka! Słownictwo - zrugała ją Milena
- Co znaczy wpierd...
- Nic! Nie powtarzaj tego! Zwłaszcza przy Marcie, bo ona mi wpierdoli, że cię uczę.. - przerwała mi Natalia. Znów użyła tego słowa i kiedy zdała sobie z tego sprawę, przygryzła dolną wargę i zaczęła grzebać w swoim jogurcie
- Okeeej - powiedziałem - Gdzie macie szklanki?
- Górna szafka przy oknie - odpowiedziały jednocześnie
-Dzięki
Nalałem soku i wychodząc z kuchni wpadłem na Martę
- Ups... - mruknęła, kiedy trochę soku wylało mi się na koszulę - przepraszam - starała się zetrzeć to dłonią, tak szczerze to pogarszając tylko sytuację
- Nie szkodzi, koszula i tak już do wyrzucenia - spojrzała na mnie pytająco - Kleisty drink.. Chodź do pokoju
Postawiłem szklanki na szafce nocnej, Marta zamknęła drzwi i podeszła do mnie, wyciągnąłem ręce i oplotłem jej ciało. Ziewnęła cicho
- To był długi wieczór
- Tak, zgadzam się - przytaknęła - Chcesz się wykąpać?
- Kąpiel byłaby wskazana. Ale poczekam aż zaśniesz, chcę być przy tobie..
- Poczekam - uśmiechnęła się i złożyła na moich ustach pocałunek
- Jesteś pewna?
- Tak
- Pospieszę się
Zdjąłem z siebie brudną koszulę i rzuciłem ją na podłogę, to samo zrobiłem ze spodniami, bokserkami i skarpetkami. Gorąca woda spływała po mojej skórze, co rozluźniało moje mięśnie. Ulga, wypoczęcie, relaks, zastępowało zmęczenie. Spłukałem się zimną wodą i wyszedłem spod prysznica, wytarłem się w ręcznik, założyłem czystą bieliznę i dresy, które ze sobą przyniosłem. Posprzątałem po sobie i wróciłem do pokoju mojej księżniczki. Leżała już w łóżku, pokój oświetlały jedynie małe, białe lampki i jedna lampka nocna stojąca na parapecie. Zgasiłem ją, upiłem trochę soku i położyłem się obok Marty, przykrywając się kołdrą. Położyłem się na boku, prawą rękę położyłem pod głowę, zaś lewą gładziłem Martę po policzku, zapoznając się dokładniej z jej skórą. Może nie miała idealnej cery, gdzie nie gdzie były wyczuwalne krostki, ale przecież nie szukałem ideału. Szukałem dziewczyny, która będzie idealna dla mnie. I znalazłem. Znamy się tak krótko, ale czuję, jakby to były lata, jakby ze mną dorastała. Tego nie da się zignorować. Marta podniosła dłoń do twarzy, w miejscu, które przed chwilą gładziłem i podrapała się, najwyraźniej mój dotyk ją łaskotał. Otworzyła leniwie oczy
- Już się wykąpałeś? Szybko
- Nie chciałem żebyś czekała - przyciągnąłem ją bliżej do siebie, a ona nie protestowała.
- Jesteś zimny - mruknęła kiedy położyła swoją prawą dłoń na mojej klatce piersiowej
- Jestem bardziej gorący niż ci się wydaje - zaśmiała się i złożyła pocałunek na jednej z moich jaskółek - Śpij już, jesteś zmęczona
- Nie. Porozmawiajmy - ziewnęła
- Porozmawiamy rano skarbie. Śpij
- Harry - mruknęła po chwili
- Hmm?
- Kocham cię - uniosła na mnie wzrok, kiedy już wydusiła to z siebie
- Marta?
- Hmm?
- Kocham cię - pocałowałem ją w czoło
- Wiem - mruknęła i zamknęła oczy
Nie trwało długo aż zasnęła. Za to ja nie mogłem zasnąć. Powiedziała, że mnie kocha. Pierwszy raz od początku naszego związku. Tak, ja też, ale tylko ze względu na to, że bałem się jej reakcji i odpowiedzi. "Kocham cię", "Kocham cię", "Kocham cię".. Teraz mogę walczyć z całym światem, bo wiem, że nawet kiedy przegram, ona będzie ze mną. Czuję to.

piątek, 8 listopada 2013

XI

Przebudziłem się rano i chciałem się przytulić do Marty, ale nie było jej obok mnie. Otworzyłem oczy, zamrugałem kilkakrotnie  i spojrzałem w okno, jak to mam zwyczaju, słońca nie było widać, przysłoniły je ciemne i gęste chmury. Pogoda dosyć depresyjna, ale powinienem się już do tego przyzwyczaić. Usłyszałem w kuchni śmiechy więc postanowiłem wstać i sprawdzić co się tam dzieje. Marta siedziała z Eleanor i chłopakami.
- Co wam tak wesoło? - zapytałem i ruszyłem w kierunku Marty - Dzień dobry słońce - pocałowałem ją w policzek
- No heej - odpowiedziała ze słodkim uśmiechem - wyspałeś się?
- Powiedzmy - wyjąłem sok z lodówki i nalałem sobie do szklanki
Telefon Marty zadzwonił, odebrała po pierwszym sygnale. Zastanawiałem się kto to może być, ze tak szybko reaguje, ale kiedy zaczęła mówić po polsku nie miałem wątpliwości, że to któraś z dziewczyn.
- Zaraz będą, przebiorę się i możemy jechać - zwróciła się do Eleanor
- Kto będzie i gdzie możecie jechać? - zapytałem, a rękę w której trzymałem szklankę zatrzymałem w połowie drogi do ust
- Och, no wiesz, mój kochanek, zabiera mnie na randkę - czułem jak krew odpływa mi z twarzy
- Bardzo śmieszne, boki zrywać.. - wymamrotałem. Marta wstała i podeszła do mnie, zarzuciła mi ręce na szyi
- Nawet nie wiesz jak bardzo. Jedziemy na zakupy, bo wieczorem wychodzimy. Ty też mógłbyś założyć coś innego niż te rurki, które przetrwały TMH Tour.
- Gdzie wychodzimy? A te rurki są niezastąpione - tak, przydałyby się nowe, ale te.. wspomnienia z trasy wracają
- Do Garvity - powiedziała i wyszła do holu, ja podążyłem za nią
- Miałaś się przebrać - powiedziałem, patrząc jak zakłada płaszczyk
- Przebiorę się w samochodzie, dziewczyny już są
- Żartujesz, prawda?
- Nie, na serio czekają już na dole, właśnie dostałam sms
- Mówię o przebieraniu się w samochodzie
- Nie, dlaczego? - spojrzała na mnie z zdezorientowaniem
- No nie wiem.. Po prostu.. Paparazzi i w ogóle inni kierowcy
- Harry, nie zamierzam prowadzić i się przebierać. I nie musisz się bać, że jutro zobaczysz w gazetach moje zdjęcie w staniku na tylnym siedzeniu samochodu, ty jeszcze nie wiesz jakie rzeczy dziewczyny wyprawiają w samochodach - moje oczy otworzyły się szerzej - Nie takie zboczuchu! - szturchnęła mnie w ramię - Widzimy się wieczorem. Nie panikuj - pocałowała mnie w policzek
- Ej, ej, ej.. Ty chyba nie myślisz, że to wystarczy wróć się tu - zaśmiała się, ale wróciła do mnie. Stanęła na palcach i pocałowała mnie. Parę razy natknąłem się w internecie na opowiadania ze mną czy chłopakami w roli głównej. Nasze pocałunki opisywane są zazwyczaj w sposób "Nasze języki walczyły o dominację" zawsze się z tego śmiałem, ale szczerze, to momentami można to tak opisać. Jednak nie w tej chwili, teraz powiedziałbym, że nasze starają się ze sobą połączyć. Uśmiechnąłem się, kiedy się od siebie odsunęliśmy - Do zobaczenia skarbie
- Pa - rzuciła, pocałowała mnie jeszcze szybko i wybiegła za Eleanor.
Zamknąłem drzwi za nimi i wróciłem do kuchni. Zayn siedział na odwróconym tyłem na przód krześle, Niall robił jajecznicę, Liam oglądał telewizję, a Louis pewnie spał.
- Kto wymyślił wyjście do Gravity? - zapytałem w końcu
- Marta - odpowiedział Zayn wpatrzony w telefon
- Marta? - powtórzyłem z niedowierzaniem
- Tak, Marta. Miały iść z dziewczynami i zapytała czy chcemy dołączyć. - Powiedział i spojrzał na mnie - Czemu to cię tak dziwi?
- Nie dziwi, tylko..
- Tylko co? Martwi? Nieznajomi? Fani? Kretyni z aparatami? Harry, to część naszego życia, ale to nie znaczy, że z pozostałej jego części musimy rezygnować. Wyluzuj i staraj się bawić wieczorem.
Tak! Właśnie to mnie martwi! To, że coś pójdzie nie tak, że natkniemy się na kogoś, kto zepsuje ten wieczór, albo będzie się o to bardzo starał. Chryste, daj mi wiarę w to, że będzie dobrze, błagam cię. Zastanawia mnie też to, dlaczego słowem nie wspomniała, że chce gdzieś wyjść. Zapomniała?
Odchyliłem głowę na oparcie krzesła i potarłem twarz dłońmi, po czym przeczesałem włosy.
- Idę pod prysznic - powiedziałem i wstałem od stołu
- Hazza? - wtrącił Liam
- Co?
- Nie utop się - odwróciłem się w stronę Liama i pokazałem mu środkowy palec uśmiechając się - O to chodziło - on też się uśmiechnął

Gravity - jeden z najlepszych klubów w Londynie i ogólnie w UK. Właścicielem jest jakiś multimilioner, który otworzył kilka klubów, wszystkie w podobnym stylu, wszystkie ściągały setki zainteresowanych, zatracających się w imprezach młodych ludzi. Muzyka, alkohol, seks w toaletach były tam na każdej imprezie. Staliśmy przed klubem, muzyka dudniła głośno, a kolejka przed wejściem ciągnęła się metrami.
- Harry - Louis szturchnął mnie lekko, kiedy na niego spojrzałem, wskazał głową na chodnik za nami. Odwróciłem się i zobaczyłem Natalię, Mileną, Kasię, Elizę, Martę i Eleanor idące w naszym kierunku. Miały założone sukienki, każda inną. Kolejno widać było kolory: różowy, biały, czerwony, fioletowy, niebieski i ciemno szary.
- Cześć - powiedziała Marta stając przede mną
- Dobry wieczór - zmarszczyła brwi
- Co tak oficjalnie?
- Dlaczego nie mówiłaś, że chcesz iść do klubu?
- Kiedy miałam ci powiedzieć? Milena do mnie napisała rano, kiedy ty jeszcze spałeś. Nie chciałam cię budzić..
- Z tego co pamiętam to widzieliśmy się rano - powiedziałem nieco bardziej surowo niż zamierzałem. Marta miała niepewną minę i nieco rozczarowaną, zapewne moim zachowaniem. Zrobiło mi się głupio
- Dobrze, w takim razie następnym razem zamiast powiedzieć ci "Dzień dobry" przedstawię ci mój plan dnia - odwróciła się w kierunku wejścia do klubu
- Marta zaczekaj - powiedziałem i złapałem ją za rękę - Przepraszam. Nie chciałem być niemiły.
- Cóż, nie wyszło ci to za bardzo
- Wiem, przepraszam. Po prostu mam złe przeczucie
- Dlaczego? Bo idziemy do klubu z przyjaciółmi? - uniosła brwi, a ja zamknąłem oczy i odetchnąłem głęboko
- Ślicznie wyglądasz - objąłem ją w talii i  przyciągnąłem do siebie
- Tak, wiem - odpowiedziała i odrzuciła teatralnie włosy do tyłu, zaśmiałem się, a ona się w końcu uśmiechnęła - Ty też.
- Też wyglądam ślicznie? - uśmiech nie schodził z mojej twarzy
- Wyglądasz seksownie - odpowiedziała przygryzając wargę
- Nie kuś mnie tą wargą - mruknąłem jej do ucha i pocałowałem - Tak się to będzie kończyć za każdym razem, kiedy ją przygryziesz
- Teraz to ty mnie kusisz
- Chodźcie gołąbeczki, pogruchacie sobie w boksie, na parkiecie, czy też toalecie - powiedział Louis ze znaczącym uśmiechem
- Przerabiałeś to już tyle razy, że wiesz co i kiedy nastąpi? - zapytałem
- Dzisiaj będzie kolejny - puścił nam oczko, a El uszczypnęła go w ramię - No co?
- Jesteś niemożliwy wiesz? - powiedziała
- Za to mnie przecież kochasz - pocałował ją delikatnie i objął w talii
Ochroniarz wpuścił nas bez kolejki, inny z pracowników zaprowadził nas do naszego boksu, który najwyraźniej wcześniej ktoś zarezerwował. Od rana prześladowało mnie dziwne uczucie, taki ciężar, który nie chciał zniknąć. Ale muszę o tym zapomnieć, w końcu mamy się bawić, nie zamartwiać.
Muzyka, którą puszczał DJ od samego początku wprowadziła nas w imprezowy nastrój. Dziewczyny szły i już tańczyły. Marta szła przede mną, trzymając mnie za rękę i podrygiwała w rytm Animals Martina Grrixa. Doszliśmy do naszego miejsca, usiedliśmy, nie zdążyłem zapytać Marty czego się napije, a ona już gnała na parkiet z resztą dziewczyn.
- Heeej! A wy dokąd - krzyknął za nimi Niall
- Tańczyć? Nie przyszłyśmy tu siedzieć - odkrzyknęła Natalia - Zamówcie też dla nas!
Nie oddaliły się na szczęście za daleko, były w zasięgu naszego wzroku. Zayn i Liam podeszli do baru po drinki, Louis i Eleanor także zniknęli w tłumie, a Niall i ja siedzieliśmy jak te dwa kołki. Widziałem, że Nialler lustruje Natalię wzrokiem.
- Horan? - odwrócił się do mnie dopiero, kiedy go szturchnąłem
- Co?
- Podoba ci się prawda?
- Kto?
- Nie udawaj głupiego. O Natalii mówię.
- Tak, jest ładna.
- Ładna? Ładna to może być barmanka. Widzę jak na nią patrzysz. - nie patrzył na mnie, a na Natalię, która teraz tańczyła z jakimś facetem. Na ten widok zacisnął pięści, zamknął oczy i odwrócił się w moją stronę
- Jak widać, ma lepsze towarzystwo
- Dopóki go nie zmienisz, nie będzie dla niej wystarczająco dobre. Idź
- Nie..
- Nie ma nie. Idź..
- Harry - Liam położył dłoń na moim ramieniu, spojrzałem na niego - Może mi się tylko wydaje, ale Marta chyba potrzebuje twojej pomocy - automatycznie odwróciłem głowę w kierunku, w którym uprzednio stała, ale jej tam nie było. Serce zaczęło mi się zaciskać. Nie widziałem jej, może to niepokój przyćmił mi pole widzenia - Tam jest - powiedział Liam i wskazał kawałek dalej. Jakiś koleś nie chciał od niej odejść mimo, iż ewidentnie go o to prosiła. Położył dłonie na jej biodrach i chciał ją do siebie przyciągnąć, ale go odepchnęła. Wstałem szybciej niż Chuck Norris i po chwili stałem przy jej boku.
- Nie udawaj takiej nieprzystępnej, wiem, że tego chcesz
- Wydaje mi się, że dała ci jasno do zrozumienia, żebyś trzymał ręce przy sobie - wycedziłem przez zaciśnięte zęby.
- Spokojnie stary. I tak ją już pewnie zaliczyłeś, a z tego co słyszałem to nie trzymasz ich raczej przy sobie długo - zaśmiał się szyderczo, a mnie zaczęły swędzieć ręce. Marta była w szoku, nie powiem, że ja nie, ale zdecydowanie bardziej byłem wkurzony. Złapałem go za koszulkę na klatce piersiowej i popchnąłem na ścianę, która stała za nim, na jego szczęście. Trzymałem go tak i zbliżyłem się do niego jeszcze bardziej
- Powtórz to, co powiedziałeś, a pożałujesz - syknąłem. Źrenice mu się rozszerzyły ze strachu
- Harry! - krzyknęła Marta, ale to nie odwróciło mojej uwagi od tego kutasa. Byłem wściekły. - Harry nie! Nie rób mu nic - Marta złapała mnie za przedramię i starała się mnie od niego odciągnąć. - Harry, proszę cię... - w jej głosie był strach, swoje dłonie przeniosła na moje i próbowała rozluźnić mój uścisk. - Harry, kochanie spójrz na mnie, proszę cię, Harry.. - zacisnąłem powieki i po chwili na nią spojrzałem - Puść go, nie jest tego warty
- No dalej, czekam - spojrzałem mu ponownie w oczy i coraz mocniej zaciskałem pięści
- Na prawdę musi być dobra w te klocki, skoro ci tak na niej zależy. Chętnie bym się przekonał, czy jest warta takiej uwagi - no i się doigrałeś. Prawą dłonią puściłem jego koszulę i wymierzyłem cios. Sam miałem na sobie białą, więc jego krew zostawiła ślady na lewym rękawie mojej koszuli. Głowę odwróconą miał w moją lewą stronę, podniósł dłoń do ust i nosa, z których sączyła się krew. Za jednym razem złamałem mu nos i rozciąłem wargę.. Idealnie. Spojrzał na mnie z furią w oczach i sam wziął zamach żeby mi oddać, za pierwszym razem trafił i przebił mi wargę, ale za drugim Liam zdążył mnie odciągnąć. Marta pobiegła po niego i Zayna, kiedy nie reagowałem na jej prośby. Mam przerąbane.
- Posłuchaj mnie teraz uważnie - syczał Zayn przyciskając go do muru tak samo jak ja kilka chwil wcześniej - Wyjdziesz z klubu - próbował uderzyć Malika, ale Liam był szybszy
- Wydawało mi się, że Zayn coś do ciebie mówił, nie kulturalnie jest przerywać komuś. Wyjdziesz z klubu i nikomu ani słowa, bo wierz mi. Znajdziemy cię, a wtedy nas będzie piątka. Co najmniej piątka. Dotarło? - przytaknął i kiedy Liam go uwolnił, dotarł do wyjścia szybciej niż planował.
Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć chłopakom, Marta ciągnęła mnie w stronę toalet. Wciągnęła mnie do drzwi po prawej stronie
- Marta, to jest damska toaleta - powiedziałem, mając nadzieję, że jednak zmieni zdanie i udamy się do męskiej
- Nie obchodzi mnie to - odpowiedziała szorstko
- Ale czuję się tu nieswojo..
- Dobrze, skoro wolisz, żebym patrzyła na pijanych, napalonych kolesi korzystających z pisuarów..
- W sumie, to nie jest tak źle - mruknąłem siląc się na uśmiech, ale przebita warga dawała się we znaki
Zatrzymała się obok umywalek, delikatnie mówiąc kazała mi stanąć plecami do nich, tak że praktycznie siedziałem na ich marmurowej oprawie, urwała kawałek papierowego ręcznika ręcznika, zamoczyła jego kawałek pod zimną wodą i przyłożyła do mojej wargi, ocierając krew, która zdążyła lekko zaschnąć. Syknąłem lekko z bólu
- I dobrze, że boli
- Cieszy cię to?
- Nie
- To dlaczego dobrze, że mnie boli?
- Bo nie reagowałeś kiedy cię o to prosiłam
- Marta, nie mogłem nie zareagować na jego słowa
- Ale na moje już mogłeś nie reagować? - zapytała przestając ocierać mi krew. Nie odpowiedziałem. Była zła.. Nie. Ona była wściekła.. Spuściłem głowę przyglądając się mojej prawej dłoni. Na kostkach miałem jego krew.
- O MÓJ BOŻE! - krzyknęła jakaś dziewczyna, która weszła do łazienki - TY JESTEŚ HARRY STYLES! - Cudownie. Po prostu pięknie. Marta zacisnęła powieki i wzięła głęboki oddech, po czym bardzo powoli wypuszczała powietrze. - MOGĘ ZROBIĆ SOBIE Z TOBĄ ZDJĘCIE? - tym razem piszczała
- Później, dobrze? - zapytałem siląc się na miły ton głosu
- Och, bo.. Ja zaraz muszę wychodzić.. - powiedziała trzepocąc rzęsami jak nietoperz skrzydłami na wietrze
- Na prawdę, przepraszam, ale to nie jest odpowiedni moment
- Ona ci nie pozwala? - zapytała wskazując głową na Martę. Spojrzałem na nią, zacisnęła pięść, w której trzymała zakrwawiony ręcznik. Odwróciła się powoli.
- Co ty opowiadasz? - zapytałem - Skąd...
- TAK, JA MU NIE POZWALAM, A TERAZ, KIEDY JUŻ TO SOBIE WYJAŚNIŁYŚMY, A TY NIE MUSISZ SIKU, TO TAM SĄ DRZWI I PROSZĘ JE ZA SOBĄ ZAMKNĄĆ - jestem skończony.. Nagrabiłem sobie a jesteśmy w klubie zaledwie kilka minut. Dziewczyna patrzyła na Martę z urażoną miną, odwróciła się i na wychodnym powiedziała jeszcze do Marty:
- Suka
- Nie musisz się przedstawiać, gówno mnie obchodzi jak masz na imię - kiedy tamta wyszła z jeszcze bardziej obrażoną miną, zacząłem się śmiać, nawet kiedy jest wściekła potrafi mnie rozbawić - Z czego się cieszysz?
- Z tego, że mam ciebie - podszedłem do niej, nachyliłem się żeby ją pocałować, ale odsunęła głowę
- Jestem na ciebie zła. Teraz nie masz na co liczyć Styles - głos miała poważny ale oczy już jej złagodniały
Wróciliśmy do naszego boksu. Siedzieli tam Zayn, Louis, Eleanor, Milena i Eliza. Marta rozmawiała z dziewczynami, oczywiście po polsku, a ja upiłem łyk swojego drinka. Spojrzała po chwili na mnie
- Gdzie jest mój?
- Twój co?
- Mój drink? - kolejna wtopa
- Przepraszam, wypiłam go - powiedziała Eliza, Marta spojrzała na nią karcącym wzrokiem
- Nawet nie próbuj się upić, twoi rodzice mnie zabiją. Harry, przepuść mnie, idę po coś do picia.
- Siedź, przyniosę ci
- Mogę pójść sama.
- Ja pójdę - powiedziałem - wystarczająco nabroiłem, nie daj się prosić...
- Idź - przewróciła oczami
Kiedy wróciłem i podałem jej szklankę, od razu upiła łyk. Piła go tak przez jakiś czas, a kiedy szklankę miała pustą, Eleanor z Mileną przyniosły kolejne. Po drugim drinku, trochę mi odpuściła. Podszedł do nas jakiś facet, a właściwie to czterech. Każdy chciał zatańczyć z którąś z dziewczyn. Milena i Eliza poszły z uśmiechami na twarzach, Louis powiedział jednemu z nich, że jeśli nie przestanie podrywać  El to zabije go słomką z drinka, tak, on też już wypił z dwa albo trzy. A Marta?
- Chodź zatańczyć, twój kolega się nie obrazi, prawda? - zwrócił się do mnie
- Prawda, on cię od razu pobije - starałem się przekrzyczeć tłum
- Chętnie zatańczę. - odezwała się w końcu Marta, chłopak zaczął się uśmiechać triumfalnie, dopóki nie dokończyła zdania - Z moim chłopakiem - pociągnęła mnie na parkiet - Jesteś mi to winny, lepiej się postaraj
DJ właśnie włączył A little party never killed nobody i Marta zaczęła się poruszać w rytm, ja za nią. Objęła mnie za szyję, ja ją w talii i tańczyliśmy tak, po chwili Marta podniosła moją rękę i zaczęła nas prowadzić w głąb tłumu, tam, gdzie były jej przyjaciółki, była odwrócona do mnie plecami, zaczęła poruszać biodrami. Przysunąłem się do niej i robiłem do samo. Moje dłonie spoczywały na jej biodrach, a usta całowały jej szyję.
- SUKA - podniosłem głowę i zobaczyłem dziewczynę, którą Marta wyprosiła z toalety. W dłoni miała szklankę z drinkiem, chlusnęła nią, a ja w ostatniej chwili zdążyłem odwrócić nas tak, że zawartość jej szklanki wylądowała na moich plecach, nie na mojej dziewczynie. Natalia stała z wytrzeszczonymi oczami, krzyknęła coś w stylu:
- Przegięłaś szmato - i ruszyła w jej kierunku.
Czułem, że ten wieczór będzie niezapomniany. Nie myliłem się...




Dzióbki! Dziękuję za wszystkie miłe komentarze, kiedy je czytam, robi się ciepło na sercu :')
Proszę Wa też, żebyście komentowali nadal, bo to motywuje do pisania. Chcę wiedzieć co myślicie o rozdziałach, które dodaję. Będę wdzięczna, jeżeli mnie będziecie informować.
Ah! I jeszcze jedno. Jeżeli zmieniacie usernamy i chcecie nadal być informowani to powiadamiajcie mnie o tym, dobrze?
Dziękuję x

niedziela, 3 listopada 2013

X

Wyobraź sobie, rozkładasz gazetę, jesteś na jej okładce, włączasz komputer, każda strona plotkarska ma twoje zdjęcia i komentarze, wchodzisz na tt a twoje interakcje to istne szaleństwo. Dlaczego? Bo zobaczono cię z ukochaną osobą. I tak w kółko. Nie miał bym nic przeciwko temu, gdyby komentarze i artykuły były pisane w sposób.. no nie wiem.. mniej obraźliwy, arogancki i chamski?
"Harry Styles ma nową dziewczynę. Czy może raczej odpowiedniej byłoby powiedzieć zabawkę? Znając jego wierność, ten związek może skończyć się szybciej niż się zaczął. Kim tak właściwie jest jego nowa wybranka? Marta to polka, której książka podbiła serca wielu mieszkańców nie tylko Polski, ale i wysp, a nawet dalej. Myślicie, że są dobraną parą? Życzycie im szczęścia? Życzcie raczej wytrwałości, to będzie odpowiedniejsze."
Zamknąłem gazetę i wrzuciłem ją z impetem do kosza na śmieci. To, że jestem oburzony to mało powiedziane. Na tt nie było lepiej. Wiadomości niektórych fanów przeszły przez moje serce jak zatrute strzały.
"Nie zasługuje na ciebie"
"Chce cię tylko wykorzystać żeby się wypromować"
"Jest dla ciebie za brzydka"
"Kompletne beztalencie chce zyskać rozgłos, uważaj na nią"
Ludzie, serio? Nie zdajecie sobie sprawy jak mnie to boli. Mam nadzieję, że Marta tego nie widziała. Były też tweety jej fanów skierowane do mnie
"Nie zrań jej"
"Opiekuj się nią"
"Mam nadzieję, że jej nie skrzywdzisz. Ona na to nie zasługuje."
"Marry jest idealna"
"Odczepcie się od Marry! Oni są idealni! Są szczęśliwi! Prawda Harry?" 
Na ostatniego tweeta nie mogłem nie odpisać. Miłe było to, że jednak byli ludzie, którzy nas akceptowali i życzyli szczęścia. Wiem, że wcześniej było w moim życiu wiele dziewczyn, dobra.. i kobiet, ale każdą moją przyjaciółkę, koleżankę, znajomą zaraz brano za moją nową "miłość".
- O czym tak myślisz? - odezwał się w końcu Liam
- O tym, że znów się zaczyna - wskazałem na gazetę, którą wcześniej wyrzuciłem, wypadła z kosza i leży na podłodze obok niego. - To się nigdy nie skończy
- Hazza.. Odpuścisz, bo ktoś szuka sensacji?
- Nie, oczywiście, że nie, ale wiem, że będą ją obrażać, że dla jakiejś części naszych fanów Marta będzie "brodą" i będzie poniżana. Popatrz na Lou i Eleanor. Nie mogą w spokoju nigdzie się pokazać, żeby nie było dramy, nie mogą zrobić sobie zdjęcia i go opublikować, bo natychmiast są pod nim komentarze "Modest im kazał, żeby ukryć Larry moments", no błagam cię.
- Ja też mam świadomość, że nie będzie łatwo. Nikt nie obiecywał, że tak będzie, ale trzeba iść dalej, z podniesioną głową i walczyć. Pokazać im jak bardzo się mylą. Dasz radę Styles, oboje z Martą sobie z tym poradzicie. Trochę wiary - cały Liaś. Motywująca gadka i jakoś człowiekowi lżej na sercu. Co ja bym bez nich zrobił? Każdy z nich przechodzi przez to samo co ja. Każdy z nas i każda, która choćby się do nas zbliży.
- Dzięki stary - powiedziałem z lekkim uśmiechem na ustach
- Nie dziękuj, tylko ogarnij dupę. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło - uśmiechnął się do mnie szeroko i poklepał mnie po plecach - Chcesz coś do picia?
- Nie dzięki.
Usiadłem w swoim pokoju na łóżku i zacząłem myśleć o tym wszystkim. O tym, jak to będzie teraz. Niedługo zaczynamy kolejną trasę. Nie będzie nas tak długo... Prawie dziesięciomiesięczna rozłąka to nie jest dobry pomysł. Ani dla związku ani dla mnie. Nie chcę jej zostawiać na tak długo. Zbyt długo. Chcę żeby jechała z nami. Chcę ją mieć przy sobie, nie mogę jej zostawić samej, narażonej na te oszczerstwa, bo wiem, że to ją złamie i ona zmieni zdanie co do nas. Jestem tego pewien, chociaż mogę się mylić. Wiem, że jest silna i dałaby sobie radę, dziewczyny by jej pomogły, ale czy ja bym sobie poradził? Chyba nie. Tym razem za bardzo mi zależy, żeby wystawić nas na taką próbę. Nie wiem co Marta na to powie, ale mimo wszystko, chcę żeby jechała z nami. WWAT będzie pierwszą trasą, w której ja będę z dziewczyną. Pierwszą i miejmy nadzieję, że nie ostatnią.

"Jak spotkanie? Stęskniłem się za tobą :("
"Nuuuudy.. Milena określa dokładne warunki umowy, a ja tylko siedzę i potakuję. Wolałabym być teraz z tobą :*"
"Dostałem buziaka *-*"
"Jak się spotkamy dostaniesz drugiego x" 
"Jadę po ciebie..." 
"Haha spokojnie panie szybka decyzja. Dopiero się zaczęło.. Niestety..."
"Zobaczymy się wieczorem? Mam niespodziankę :)"
"Oczywiście, że się zobaczymy. Niedługo wyjeżdżasz, więc chcę się tobą nacieszyć. A co do niespodzianki --> CIEKAWOŚĆ mnie zżera"
"Taki był mój plan. Przyjadę po ciebie o 19. Do zobaczenia mała xx"

Na tym się zakończyło nasze pisanie. Zebrałem się szybko, musiałem jechać na zakupy. Ubrałem kurtkę i tyle mnie chłopacy widzieli. Pogoda była typowo londyńska, czyli zachmurzone niebo i oczywiście bez parasola ani rusz. Nie padało na szczęście mocno, więc pobiegłem szybko do samochodu, następnie z samochodu do sklepu. Przemierzałem działy po kolei i szczerze nie wiedziałem co mam kupić. Mama.. Tak, ona mi pomoże. Minął pierwszy sygnał. Drugi. Aż w końcu odebrała.
- Coś się stało kochanie? - zapytała z niepokojem
- Cześć mamo. Nie, po prostu potrzebuję twojej pomocy.
- Zamieniam się w słuch - w jej głosie słychać było, że ciekawość bierze górę
- No.. Bo ten.. Chciałbym zrobić Marcie niespodziankę i przygotować dla nas kolację, ale nie wiem co zrobić ani co kupić. - jęknąłem bezradnie do słuchawki. Przechodziła obok mnie akurat jakaś młoda dziewczyna i zdawało mi się, że powiedziała "Otruj szmatę". Mam nadzieję, że to tylko moja chora wyobraźnia, ale nie potrafiłem przestać się na nią patrzeć z grymasem "obrzydzenia" na twarzy. Potrząsnąłem głową jakby to miało mi pomóc wyrzucić to słyszałem z głowy.
- Hmm - mruknęła, wiem, że się zastanawia i szuka w kuchni swojego zeszytu z przepisami - Co powiesz na.... O jest. Co powiesz na zapiekankę, którą zawsze przygotowywałam tobie i Gemmie w dzieciństwie? - bingo mamo!
- Trafiłaś w dziesiątkę. Co muszę kupić?
Mama podała mi listę zakupów, kiedy wróciłem do domu na mailu czekał na mnie przepis co mam zrobić krok po kroku. Teraz zostaje mi się tylko modlić, żeby tego nie zepsuć i żeby Horan nie wyczuł. Ugotowałem ziemniaki, pokroiłem je w plasterki kiedy już wystygły, na patelni podsmażyłem mięso mielone. Wysmarowałem oliwą brytfankę i układałem warstwami ziemniaki, mięso, starty parmezan i na nowo, na końcu zalałem sosem i wstawiłem na godzinę do piekarnika.
- Co robisz? - Do kuchni wszedł Niall. Niech to szlag
- Kolację
- Niech zgadnę.. Marta przyjedzie?
- Tak, więc proszę cię, nie wyżeraj nic kiedy po nią pojadę, okej? - spojrzałem na niego i uniosłem brwi
- Spoko. Ze względu na to, że to na randkę nie tknę ani kawałka - powiedział i włożył sobie do ust kawałek papryki, którą właśnie kroiłem do sałatki
- Serio? Nic? Ani kawałeczka?
- Nawet okruszka
Przewróciłem wymownie oczami i wróciłem do krojenia papryki. Sałata roszponka, ogórek, kukurydza były już w misce, wsypałem kosteczki papryki i zrobiłem sos winegret. Po godzinie pieczenia zapiekanki, wyłączyłem piekarnik, ale nie wyjmowałem jej żeby nie ostygła, sałatkę schowałem do lodówki i poszedłem się przebrać. Założyłem czarne spodnie, czarną koszulę, przeczesałem włosy i byłem gotowy by jechać po Martę.
- Niall! - krzyknąłem
- Co? - okrzyknął z pełnymi ustami
- Jadę po Martę, za kwadrans wracamy.. Mam nadzieję, że nie jesz nic co mogłoby mnie zmusić do użycia siły w stosunku do ciebie?
- Nie tknąłem waszej kolacji. Zamówiłem pizzę. Pepperoni. Chcesz zobaczyć rachunek?
- Obejdzie się. Możesz przygotować stół? Błagam cię.. - popatrzył na mnie, jakby się nad czymś zastanawiał - Ja nie zdążę.. A ty i tak jesteś w domu. No nie daj się prosić
- Za ile? - zapytał w końcu.
- Ile chcesz?
- Trzy. Różne smaki. I będziemy kwita.
- Jutro masz je jak w banku.
- Dzisiaj
- Jutro! Muszę już iść.
Chipsy. Chipsów mu się zachciało. Jak zawsze zresztą. To jest taka nasza karta przetargowa. Jest 18.55. Zaparkowałem pod mieszkaniem Marty, wszedłem do kamienicy i skierowałem się na 2 piętro. Zadzwoniłem na dzwonek, po chwili otworzyła mi Eliza
- Cześć - powiedziałem uśmiechając się
- Hej. Wchodź, Marta zaraz przyjdzie - odwzajemniła uśmiech - Wejdź do salonu, rozgość się. Chcesz coś do picia?
- Nie dziękuję.
Po raz kolejny oglądałem zdjęcia, jakie znajdowały się w pokoju dziennym dziewczyn. Wydaje mi się, że przybyło ich od ostatniego razu.. I się nie mylę. Pojawiły się zdjęcia z naszego Halloween. Ja i Nialler z Natalią i Kasią, dziewczyny stojące obok siebie, ja i Marta obejmujący się. Uśmiechnąłem się. Szybko wywołały te zdjęcia. Ktoś zakrył mi dłońmi oczy. Tym kimś zapewne była moja kochana dziewczyna. Uśmiechnąłem się szerzej i odwróciłem w jej stronę.
- Cześć - powiedziała uśmiechając się szeroko, dłonie ułożyła mi na ramionach
- Witaj - odpowiedziałem - Ślicznie wyglądasz skarbie - miała na sobie czarne rajstopy i białą sukienkę sięgającą połowy ud.
- Dziękuję. Ty również
- Och przestań, bo się zarumienię - zaśmiała się - Stęskniłem się. Jak to możliwe? Wczoraj się widzieliśmy..
- Tak już działam na ludzi - odpowiedziała z uśmiechem - Ja też się stęskniłam. Nawet bardzo - potarła nosem o mój nos
- Serio? A myślałem, że mój obiecany pocałunek nadchodzi..
- Nie przypominam sobie nic takiego..
- Odświeżyć ci pamięć? - Nie czekając na odpowiedź, przyciągnąłem ją bliżej do siebie i pocałowałem
- Mmm.. O to chodziło.. Tak teraz pamiętam - mruknęła przygryzając dolna wargę - Co to za niespodzianka?
- Niespodzianka
- Powiedz mi - nalegała
- Nie
- Harry..
- Owszem, Harry. Chodźmy
Całą drogę siedzieliśmy w ciszy. Marta patrzyła w okno, była pogrążona w myślach. Zatrzymałem się pod naszym mieszkaniem. Wysiadłem z samochodu, otworzyłem jej drzwi i podałem rękę by pomóc jej wysiąść. Uśmiechnęła się do mnie i chwyciła moją dłoń, do mieszkania szliśmy trzymając się za ręce. Weszliśmy do salonu, który był połączony z kuchnią. Czekał tam na nas stół przygotowany przez Nialla. Biały obrus, dwa nakrycia, kieliszki i białe wino chłodzące się w coolerze. Na środku stołu stał wazon a w nim kilka bladoróżowych gerberów, obok podkładki na naczynia z zapiekanką i sałatką.
- Mam nadzieję, że jesteś głodna - powiedziałem zabierając płaszczyk Marty
- Jestem - uśmiechnęła się nadal patrząc na stół - Znów się postarałeś
- Tym razem z małą pomocą.. Usiądź, zaraz przyniosę jedzenie - powiedziałem odsuwając jej krzesło
- Pomo..
- Nawet o tym nie myśl - pocałowałem ją w policzek - Siadaj i czekaj
- Okej, już - uniosła ręce w geście kapitulacji
W kuchni na blacie czekał na mnie liścik. Pewnie od chłopaków. "Nialler mówił, że masz randkę dzisiaj, więc nie będziemy wam przeszkadzać. Zayn jest u Perrie, Elounor też ma randkę, Niall się obżera w swoim pokoju, a ja idę poćwiczyć. Pozdrów Martę. Bawcie się dobrze. Liam" Lepszych braci mieć nie mogłem. Niall przygotował nam jeszcze grzanki, podgrzał zapiekankę i dokończył sałatkę. Co ja bym bez niego zrobił?
Wróciłem do salonu z jedzeniem i zająłem miejsce na przeciwko Marty.
- Pięknie pachnie. Sam robiłeś?
-  Czyżbyś wątpiła w moje możliwości?
- Jakże bym śmiała - odpowiedziała uśmiechając się do mnie. Nałożyłem nam porcje na talerze, jedliśmy rozmawiając.
Nurtowała mnie sprawa tego artykułu w gazecie, tweetów i w ogóle tej szumu wokół nas. To jest jedyny minus bycia osobą publiczną. Nie masz życia prywatnego, choćbyś nie wiadomo jak się starał. Jest to ciężkie, ale Liam ma rację, nie jest to nie do przejścia.
- O czym tak myślisz? - zapytała w końcu Marta przyglądając mi się uważnie.
- Szczerze?
- Innej opcji nie biorę pod uwagę
- Myślę o nas..
- Powinnam się bać?
- Absolutnie nie. Ale ja się boję, że w końcu powiesz, że nie masz już ochoty na to wszystko. Jesteśmy ze sobą zaledwie kilka dni, już budzimy sensację, a wiem, że z czasem będzie tylko gorzej.
- Wiesz co powtarzają mi dziewczyny w takich sytuacjach? "Za dużo myślisz". Nie zamartwiaj się na zapas okej? Poradzimy z tym sobie. Louis i Eleanor sobie radzą, to dlaczego nie my?
- To samo powiedział mi Liam
- I ma rację. A teraz, się nie dołuj, tylko pomóż mi z tym - wskazała na stół, widząc, że nie bardzo rozumiem o co jej chodzi dodała - posprzątamy po kolacji.
- Zostaw to, później posprzątam - powiedziałem również wstając od stołu, ujmując jej dłonie i przyciągając do siebie. - Chcę cię o coś zapytać.
- Więc pytaj - patrzyła mi w oczy
- W przyszłym tygodniu zaczyna nam się trasa. Początkowo tylko Zjednoczone Królestwo, a potem Europa i Ameryka. Chciałbym żebyś pojechała ze mną - milczała nie odrywając ode mnie wzroku, uniosła dłoń do mojej twarzy i zaczęła gładzić mój policzek
- Jesteś tego pewien? - zapytała niepewnie
- Na milion procent. Nie chcę się z tobą rozstawać, zwłaszcza na tak długo..
- Chłopacy nie mają nic przeciwko?
- Oczywiście, ze nie.
- Pytałeś ich?
- No.. Jeszcze nie - zmarszczyłem nos - Ale wiem, że nie będą mieli z tym problemu - chyba mi nie wierzy, ale oni na prawdę, nie będą mieli żadnych obiekcji
- Zastanowię się, dobrze? - zapytała, na co kiwnąłem głową - Chodź pozmywamy i będzie z głowy.
Posprzątaliśmy po naszej kolacji, do kuchni wpadł na chwilę Niall, pogadał z nami i znów się zmył. My zdecydowaliśmy się obejrzeć film, wybraliśmy "Pamiętnik", Marta też go lubi. Siedzieliśmy przytuleni, w końcu Marta zasnęła, nie miałem serca jej budzić, więc zaniosłem ją do mojej sypialni i położyłem do łóżka. Przebrałem się w dres i położyłem się obok niej. Nie chciałem jej też zdejmować tej sukienki i ubierać w moją koszulkę, bo nie wiedziałem jak na to zareaguje. Minęło sporo czasu zanim zasnąłem. Słyszałem, że wrócił Liam, więc poszedłem do kuchni, przy okazji nalewając sobie wody.
- Randka udana? - zapytał z uśmiechem
- Tak
- Coś cie gryzie
- Zapytałem czy pojedzie z nami w trasę
- I? - zapytał skonsternowany
- Powiedziała, że się zastanowi i pytała czy wam to nie będzie przeszkadzać
- Pewnie, że nie! Niech się tym nie martwi. A ty wyluzuj. Musi pogadać z Natalią, Mileną i Kasią, przecież mieszkają razem. I jeszcze Eliza, która wpada co weekend. Musi wiedzieć co one na to. Idę pod prysznic. Śmierdzę - zaśmiałem się - Dobranoc
- Dobranoc
Wróciłem do łóżka. przytuliłem się do Marty i zasnąłem, jak małe dziecko.



Dzień dobry x
Dzisiaj oficjalna premiera teledysku do SOML, wy też już świrujecie mimo, że widziałyście? Mnie aż nosi xD
Mam nadzieję, że rozdział się podobał :)
Do następnego xx