czwartek, 16 stycznia 2014

XXII

Rozdział zawiera sceny erotyczne przeznaczone dla osób dorosłych. UPRZEDZAM...

Marta wtuliła się w mój tors, ja objąłem ją ciaśniej w talii i leżeliśmy w milczeniu. Ona niedługo po tym zasnęła, pozostawiając mnie samego ze swoimi myślami. Jest tyle samo rzeczy, o które chciałbym zapytać jak tych które chciałbym jej powiedzieć. Marta była dosyć skryta, jeśli chodzi o swoją przeszłość. Owszem, opowiadała mi o swojej rodzinie, o tym jak ich kocha i jak tęskni, opowiadała o każdym, z wyjątkiem ojca. To było właśnie to, co chciałbym odkryć. I jeszcze jej pierwsza książka. "Szczęśliwa, dopóki na horyzoncie nie pojawił się on". Co to znaczyło? Ojciec znęcał się nad nimi? Był alkoholikiem? Na myśl o tym, jak Marta, jej mama i bracia musieli zmagać się z kimś takim, kimś kto powinien być dla nich opoką, moje serce niebezpiecznie zaczynało boleć, jednocześnie wzbudzając we mnie złość. Jak? Nie wiem. Nie znam jej ojca, nie znam jej historii, ale jestem pewien, że żaden mężczyzna nie chciałby, żeby jego miłość zmagała się z takimi wspomnieniami. Każdy kto ma traumatyczne wspomnienia, pochodzi z patologicznej rodziny czy cokolwiek co pozwala mu się utożsamić ze złem, jest przekonany, że nie nadaje się do życia w związku, czy między ludźmi.
Mój wzrok błądził po suficie, aż w końcu utkwiłem go na szafie, a konkretniej małym metalowym pudełku na jej wierzchu. Światło latarni ulicznych, które zaczęły już świecić swoim delikatnym światłem odbijało się ledwie od zielonej puszki. Podniosłem delikatnie Martę i ułożyłem na mojej poduszce, wstałem z łóżka i sięgnąłem po pudełko. Wróciłem do łóżka, ale usiadłem przed nim, opierając się plecami i jego ramę. Przejechałem po wieku, by otrzeć je z kurzu. Tyle wspomnień w nim zawartych. Otworzyłem je najciszej jak tylko mogłem, położyłem sobie na kolanach i powoli zacząłem wyciągać jego zawartość i przeglądać. Na samej górze leżało kilka fotografii. Ja z tatą przy grillu, kiedy miałem jakieś trzy latka, z kuzynami na boisku, z mamą, tatą i Gemmą przy choince, zdjęcie dziadków. Było nawet zdjęcie mojego pierwszego kota. Na dnie dojrzałem jeszcze jedno, wyjąłem je i nachyliłem w stronę światła dochodzącego z ulicy. Ja i Abigail, para przytulonych do siebie jedenastolatków. Była moją najlepszą przyjaciółką i pierwszą dziewczyną, z którą się umawiałem, o ile tak mogę to nazwać. Przyłapałem się na tym, że szczerzę się do tej fotografii. Potrafiliśmy spędzać ze sobą całe dnie, rozmawialiśmy o wszystkim. Nadal mamy ze sobą kontakt, ale już nie taki jak kiedyś. Teraz, kiedy wpadam do Holmes Chapel spotykamy się, ale te spotkania nie są częste.
- Co tam masz? - usłyszałem cichy głos Marty i usłyszałem skrzypnięcie materaca, kiedy przysunęła się bliżej mnie.
- To była moja pierwsza dziewczyna - powiedziałem i podałem jej zdjęcie
- Ładna - powiedziała przyglądając się fotografii. - Uroczo wyglądaliście - uśmiechnęła się podając mi z powrotem zdjęcie. Podałem jej resztę zdjęć, a ona ochoczo zaczęła je przeglądać
- Przepraszam, że cię obudziłem - powiedziałem
- Nie obudziłeś mnie. Po prostu, mi się gdzieś zgubiłeś - uśmiechnąłem się. - Gdzie się zapala tę twoją szałową lampkę nocną? - Lampka nocna, która stała na stoliku przy łóżku, była w kształcie samochodu wyścigowego. Dostałem ją od dziadków, kiedy byłem mały, a ona nadal działała.
- Na kółku jest włącznik. - Zapaliła ją i wróciła do swojej poprzedniej pozycji
- A to co? - zapytała pokazując na małą plastikową plakietkę
- To? - uniosłem - Kiedyś, z kumplami ze szkoły braliśmy udział w szkolnym konkursie talentów jako White Eskimo. Każdy z uczestników taką dostawał
- Obiło mi się o uszy o twojej działalności muzycznej sprzed 1D. Widziałam jeden z waszych występów na ślubie jakiejś pary. Śpiewałeś Summer of '69. Oglądałam to jak zahipnotyzowana.
- Doprawdy? - Odwróciłem głowę w bok żeby na nią spojrzeć
- Mhm - mruknęła i pocałowała mój policzek, zaskakując mnie tym.
- Aww.. Możesz to robić częściej
- Całować cię policzek? - zapytała śmiejąc się
- Całować mnie z zaskoczenia.
- Zobaczymy co da się z tym zrobić.
Marta sięgnęła ponad moim ramieniem i wyjęła naszywkę z nazwą mojego starego zespołu, zaś mój wzrok spoczął na tym co było pod nią.
- Ładne. Mieliście takie na koszulkach naszyte? - pytała ale ja nie skupiałem się na tym co mówiła. Patrzyłem na małą srebrną żyletkę i automatycznie powróciły do mnie negatywne uczucia, te, z którymi sobie wtedy nie radziłem. Milczałem wpatrując się w ostre brzegi żyletki, które niegdyś raniły moją skórę. - Harry? Wszystko w porządku? - Położyła dłoń na moim ramieniu.
- Tak. Uhm.. Zamyśliłem się tylko. - Nie wiem czy powinienem jej mówić. Mam nadzieję, że nie zauważyła. Pospiesznie zamknąłem pudełko.
- Masz. Jeszcze to - podała mi plik fotografii, naszywkę i plakietkę.
- Też pójdę wziąć prysznic - powiedziałem i wstałem z podłogi. Marta przyglądała mi się nieufnie - Co?
- Nic. Idź. Zaczekam tu na ciebie.
Nachyliłem się do niej i pocałowałem ją w czoło, ona się tylko uśmiechnęła.
- Kocham cię - szepnąłem
- Ja ciebie bardziej.
- Nie wydaje mi się.
- A mi tak.
- To źle ci się wydaje - uśmiechnąłem się, a kiedy znów chciała się odezwać złożyłem na jej ustach krótki pocałunek - Koniec tematu. - Przewróciła oczami - Nie przewracaj oczami
- Za dużo Grey'a czytasz Harry.. Robisz się do niego podobny.
- Nie tylko on ma pięćdziesiąt odcieni skarbie - mrugnąłem do niej, a w odpowiedzi dostałem jej śmiech
Wszedłem do łazienki. Zamknąłem za sobą drzwi na klucz. Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że Marta zauważyła żyletkę, tylko nic nie mówiła, o nic nie pytała. "I dobrze, może chociaż ona ci pomoże" wtrąciła się moja podświadomość. Pomoc. Nie potrzebuję pomocy.. Skończyłem z samo okaleczaniem, już dawno. Patrzę w lustro, opierając się o umywalkę. Kogo ja próbuję oszukać? Gdybym z tym skończył, nie miał bym stosunkowo nowych blizn na ciele. Nie, nie na nadgarstkach. Już nie. Nie jestem już taki głupi. Cięcia pojawiały na biodrach, udach, tak żeby nikt nie widział. Chłopaki nie mogli wiedzieć, że znów się tnę. Ciąłem. Nie robiłem tego od początku września. Od dnia naszego spotkania.
Po żyletkę sięgałem za każdym razem, kiedy nie radziłem sobie ze sławą, w momentach kiedy te wszystkie plotki na mój temat zaczęły mnie przerastać, kiedy pojawił się Larry i przestał być po prostu dwójką przyjaciół, a zaczął być gejem. Żyletka była ze mną, po każdym związku w jaki przyszło mi wejść, była ze mną kiedy byłem samotny w tym całym tłumie mnie otaczającym. Ale teraz nie jestem sam. Teraz jestem z Martą. Spojrzałem na swój nadgarstek, wisiał na nim zegarek, który dostałem od niej na święta, pod jego bransoletą są trzy nieduże białe blizny. Nie muszę ich widzieć, żeby o nich pamiętać. Dwie są proste, jedna ma dziwny kształt. Ręka mi drżała kiedy trzymałem żyletkę, byliśmy wtedy w tourbusie, leżałem w swoim łóżku i za wszelką cenę starałem się nie pobrudzić pościeli, więc kiedy zauważyłem, że krew zaraz zacznie na nią kapać, obróciłem rękę, zapominając, że nadal trzymam przy niej żyletkę.
Zdjąłem zegarek i położyłem go na parapecie. Potarłem nadgarstek, a kiedy na niego spojrzałem zobaczyłem krew. Małe kropelki zaczęły powoli spływać po moim nadgarstku, dłoni, palcach. Moje serce przyspieszyło, oddech stał się nierówny. Zacisnąłem powieki i ponownie otworzyłem oczy, spojrzałem na swoją rękę, ale krwi już nie było. Przywidzenie. Moja wredna podświadomość przywołuje sytuacje, które miały miejsce w przeszłości. Odetchnąłem głęboko, odwróciłem się plecami do lustra, zdjąłem koszulkę, spodnie, skarpetki, bokserki, wszedłem pod prysznic i odkręciłem wodę. Jej wysoka temperatura zdawała się wypalać wspomnienia, które mnie nachodziły.


- Jest 23.59 - spojrzałem na zegarek i przyciągnąłem do siebie Martę - Wiesz co to znaczy?
- Że za minutę mamy północ? - Uniosła brew i zaśmiała się. Znów się ze mną droczy
- Potrafisz sprowadzić człowieka na ziemię. - Mruknąłem i zacząłem ją całować.
Pocałunek kończący stary rok i jednocześnie rozpoczynający nowy. Nasze usta nie odrywały się od siebie, języki obijały się o siebie, obejmowałem ją w talii, ona zaś moją szyję. Nad nami zaczęły wybuchać fajerwerki, niebo rozbłysło w kolorowych poświatach jakie tworzyły sztuczne ognie. Zimne powietrze smagało nasze twarze, ale nie stanowiło to dla nas większego problemu,
- Przegapimy fajerwerki - Marta mruknęła próbując się lekko odsunąć
- Nie obchodzi mnie to - odpowiedziałem i pocałowałem ją ponownie.
- Szczęśliwego nowego roku - powiedziała, kiedy nasze usta przestały być jednością
- Szczęśliwego nowego - powtórzyłem i uśmiechnąłem się szeroko - Chodź, złożymy rodzicom życzenia i zajmiemy się sobą - powiedziałem jej do ucha
- Czy ty mi coś sugerujesz?
- Jeśli tylko chcesz..
- Awwh.. - Zacząłem się śmiać, kiedy przygryzła wargę, ale to tylko zadziałało na mnie jak płachta na byka.
Wziąłem ją za rękę i weszliśmy do domu. Życzenia były krótkie i na temat, czyli "kolejnych wielkich sukcesów, wytrwałości w związku" itd. Siedzieliśmy i opijaliśmy nowy rok, o ile mogę kieliszek wina nazwać opijaniem. Spojrzałem na Martę i mrugnąłem do niej, starała się powstrzymać uśmiech wkradający się jej na usta. Te usta. Na nich skupiłem teraz swoją uwagę. Miękkie, w odcieniu bladego różu, na myśl o tych wargach na moich, zrobiło mi się gorąco. Marta była niby pogrążona w rozmowie z mamą i Robinem, ale ruchy jej ciała wskazywały na to, że myślami jest ze mną. Przełożyła swoje długie włosy na jedno ramię, wystawiła język zwilżając wargi a na końcu przejechała zębami po dolnej, uśmiechnęła się szeroko, przeniosła swój wzrok na mnie
- Prawda, Harry? - nie od razu dotarło do mnie, że cała trójka oczekuje ode mnie odpowiedzi - Harry? - powtórzyła Marta
- Tak? Przepraszam, zamyśliłem się
- Zauważyłam - zaśmiała się, dobrze wiedziała co zaprzątało moje myśli.
- Jestem zmęczony - powiedziałem nie odrywając od niej wzroku.
Miała na sobie dopasowaną bluzkę odkrywającą jej ramiona i niewielką część pleców. Samo patrzenie na jej odkrytą skórę sprawiało, że czułem jej fakturę pod palcami. Oczy jej błyszczały, były nieco ciemniejsze niż zwykle, źrenice miała powiększone, a policzki zaróżowione. Pożądanie wzbierało we mnie coraz bardziej z każdą chwilą. Wstałem z miejsca.
- Idziesz się położyć? - zapytałem.
- Zaraz do ciebie przyjdę - uśmiechnęła się
- Mam taką nadzieję - szepnąłem stojąc już plecami do pozostałych.
Wyszedłem z salonu, zacząłem się powoli wspinać po schodach. Otworzyłem drzwi do mojego pokoju, wszedłem w jego głąb, oparłem się o biurko i czekałem na Martę. Chwilę później i ona stała w pokoju. Zamknęła za sobą cicho drzwi i przywarła do nich plecami. Ja tutaj. Ona tam, na drugim końcu pokoju, staliśmy patrząc sobie w oczy, jestem pewien, że jej głowę również wypełniły myśli o tym co zaraz się wydarzy. Odepchnąłem się lekko od biurka i podszedłem do niej. Mierzyła mnie wzrokiem od stóp aż po czubek głowy, ja dokładnie w ten sam sposób patrzyłem na nią. Stanąłem przed nią, ująłem jej policzek w dłoń i zacząłem gładzić go kciukiem. Przejechałem najpierw po górnej wardze, potem po dolnej, nachyliłem się by ją pocałować.
- Wiesz co teraz czuję? - zapytałem
- Czuję dokładnie to samo - usta wygięły mi się w półuśmiechu, a zaraz potem wylądowały na ustach Marty.
Przyparłem ją do drzwi, chwyciłem za uda i podniosłem, tak że oplotła mnie nogami w pasie. Nasze usta napierały mocno na siebie. Ten pocałunek był inny niż wszystkie, które mieliśmy za sobą. Pełen pasji, miłości, namiętności, pożądania, tęsknoty.. Tak, jakby miał być naszym ostatnim pocałunkiem. Moje dłonie sunęły w górę jej ud, po biodrach, aż do brzegu bluzki, którą zacząłem podnosić wyżej. Marta uniosła ręce, przerwaliśmy na chwilę pocałunek, po to abym mógł przeciągnąć jej koszulkę przez głowę. Rzuciłem materiał na podłogę i spojrzałem na Martę. Uniosła dłonie, położyła mi je na ramionach, ale przesunęła je wyżej, do kołnierza mojej koszuli, po to by pociągnąć za jego końce i przyciągnąć mnie do siebie. Zaśmiałem się cicho i musnąłem lekko jej usta. Nasze czoła opierały się o siebie, a oczy wpatrywały się w te na przeciw. Rozpinała mi koszulę, powoli i niepewnie. Kiedy odpięła ostatni guzik, dłonie znów przeniosła na moje ramiona, a koszula po chwili znalazła się na ziemi. Nadal trzymając ją w objęciach, odszedłem od drzwi i stanąłem przed łóżkiem. Opuściłem ją powoli na podłogę, moje dłonie spoczywały na jej pośladkach, ścisnąłem je lekko, a ona wciągnęła głośniej powietrze. Złapałem guzik jej spodni, jej dłonie automatycznie znalazły się na moich.
- Harry, ja nie biorę jeszcze żadnych tabletek.
- Spokojnie, ja się zabezpieczę - powiedziałem - chyba, że nie chcesz..
- Żebyś się zabezpieczył? Wolałabym nie ryzykować - uniosła znacząco brew i odsunęła swoje dłonie z moich. Pokręciłem głową
- No co? - zapytała
- Nic.
Rozpiąłem guzik jej jasnych spodni i zacząłem zsuwać je jej z nóg. Uklęknąłem przed nią, ona podparła się o moje ramię i po kolei podniosła obie stopy, zdjąłem jej skarpetki i chwilę później znów staliśmy twarzą w twarz.
- Czarną bieliznę szczególnie sobie przypodobałaś - powiedziałem, przejeżdżając palcem po koronce jej majtek
- Jest seksowna, nie sądzisz?
- Cholernie seksowna. Jesteś pewna, że tego chcesz? - zapytałem, wolę mieć pewność, że nie czuje się zmuszona do czegoś na co nie jest gotowa
- Tak.
- Na pewno? - odetchnęła głęboko
- Styles, zrobisz coś w końcu, czy będziemy tak stali?
Stanowcza. Ciekawe na jak długo taka pozostanie. Uśmiechnąłem się pod nosem, pozbyłem się swoich spodni, po raz kolejny dzisiejszego wieczoru zamknąłem ją w uścisku i pocałowałem. Uniosłem ją lekko i położyłem na łóżku, kładąc się na niej. Palce zaczepiłem o tasiemkę jej majtek, Marta uniosła biodra abym mógł je zsunąć z jej tyłka i pokonać jedną z dwóch dzielących nas przeszkód, następnie zdjąłem z siebie bokserki i uśmiechnąłem się szelmowsko. W jej oczach widać było coś w rodzaju strachu, co pewnie było spowodowane brakiem doświadczenia. Fakt, że jestem pierwszym, i mam nadzieję ostatnim, chłopakiem, z którym będzie się kochać, każe mi uważać aby nie zrobić jej krzywdy.
Na cel swoich ust obrałem sobie jej linię szczęki, szyję, dekolt, włożyłem dłonie pod jej plecy i rozpiąłem stanik, który wylądował na podłodze razem z resztą naszych ubrań. W czasie, kiedy moje palce powoli wspinały się po jej udach, by dotrzeć do celu, raczyłem obdarzać pocałunkami dolinę między piersiami i brzuch, następnie lekko dmuchnąłem na wcześniej utorowane miejsca, co sprawiło, że dostała gęsiej skórki. Okryłem nas kołdrą, założyłem prezerwatywę, zerknąłem na Martę by uzyskać pozwolenie na kolejny ruch. Skinęła głową, więc powoli i delikatnie się w nią wsunąłem. Powieki miała zaciśnięte, jakby obawiała się dalszego rozwoju wydarzeń. Syknęła cicho, ale po chwili przerodziło się to w słaby jęk. Poruszyłem się, a ona wciągnęła głośno powietrze
- Boli?
- Trochę..
- Przestanie, za chwilę będzie lepiej. Obiecuję.. - opierałem się na rękach, które spoczywały obok jej głowy, nachyliłem się i pocałowałem ją delikatnie. - Gotowa? - Przytaknęła.
Ponownie i powoli zacząłem cofać się i wchodzić w nią na nowo. Z każdym kolejnym razem nieco szybciej i pewniej. Nasze jęki wypełniły pokój. Nasz pierwszy raz.. Pocałunki, czułe słowa, pieszczoty, wszystko to upewniało mnie w przekonaniu, że jesteśmy właściwie dobraną parą. Może wydawać się to głupie, że takie uczucia są własnie w tym momencie we mnie, ale tak jest. Seks w małżeństwie, zresztą i w związkach, jest dopełnieniem niewypowiedzianych uczuć między dwojgiem kochających się ludzi. Nie przywołujcie na myśl wszystkich tych sytuacji, z którymi przyszło wam się w jakiś sposób zetknąć, kiedy to któraś ze stron zmieniała partnerów jak rękawiczki, oddawała siebie komu popadnie, bo to nie ma nic wspólnego z tym o czym mówię, wbrew pozorom. Prawda jest taka, że ten, kto nie szanuje siebie, nie uszanuje drugiej osoby i nie będzie w stanie zrozumieć jej potrzeb do końca. Słowa nie zawsze są w stanie wyrazić wszystko co czujemy, a nasze czyny nie zawsze są zgodne z tym co na prawdę byśmy zrobili, mimo to, to co jest między mną a Martą jest prawdziwe. Czuję to w jej słowach, zachowaniu. Gdyby tak nie było, już dawno mogłaby mi powiedzieć, że nie będzie znosiła obelg i głupich plotek, ale ona nadal przy mnie jest..
Paznokcie Marty wbijały mi się w plecy, nie czułem bólu, tylko zbliżające się szczytowanie. Nasze splecione palce spoczywały nad jej głową, usta miała zdecydowanie bardziej czerwone niż zwykle, jest to wynikiem naszego zachłannego pocałunku, z którego ją chwilę temu wyswobodziłem. Przygryzałem jej skórę na szyi, ssałem i całowałem. Jeżeli pozostanie jej po tym jakikolwiek ślad, nie będzie z tego za bardzo zadowolona. Jestem prawie pewien, że pozostawiła mi na plecach cudowną pamiątkę, którą okażą się zadrapania. Poruszałem biodrami w przód, w tył, zataczałem niewielkie kółka, nasze oddechy były płytkie i głośne, z ust uchodziły pojedyncze jęki. Marta wiła się pode mną, a obserwowanie jej w momencie, kiedy jest całkowicie bezbronna i poddana mnie, było niesamowicie przyjemne. Szeptała moje imię, ja jej, a po chwili, jedno po drugim doznawaliśmy spełnienia. Opadłem na nią i leżeliśmy tak jakiś czas stykając się czołami i patrząc sobie w oczy.
- Nie idź tam, zostaw ich - usłyszeliśmy głos Robina dobiegający z klatki schodowej - Anne..
- Powinnam sprawdzić co się dzieje. Jestem jego matką! - Nasze oczy momentalnie otworzyły się szerzej
- Harry - szepnęła Marta, a ja mrugnąłem tylko do niej kiwając przecząco głową, żeby się nie martwiła
- Zachowujesz się jakbyś ty nigdy nie była w ich wieku. Niech korzystają, są młodzi, niewyżyci... - Usłyszeliśmy westchnięcie i kroki, które zaczęły się ściszać z każdym stopniem w kierunku salonu
- Gdyby twoja mama tu weszła..
- To zaraz by wyszła - dokończyłem za nią i pocałowałem w policzek. - Teraz możesz poczuć nieprzyjemne uczucie - powiedziałem i powoli wysunąłem się z niej zdejmując prezerwatywę i wrzucając ją do kosza, który stał za łóżkiem. - I jak było? - uśmiechnąłem się znacząco
- Fajnie - odpowiedziała po chwili, rumieniąc się przy tym
- Tylko "fajnie"?
- Proszę cię, nie zawstydzaj mnie bardziej - zaśmiałem się, położyłem obok niej, Marta ułożyła głowę na moim torsie, a ja objąłem ją ramieniem.
- Harry, mogę cię o coś zapytać? - mruknęła rysując niewidzialne wzory na moim brzuchu
- O co tylko chcesz - oplatałem sobie jej włosy wokół palców
- Miałeś... miałeś problemy z samo okaleczaniem? - Czyli jednak widziała

___________________________

PRZEPRASZAM, że czekaliście tak długo. Obowiązki, szkoła.. Masarka.
Pewnie wielu z Was się zawiodło na scenie +18. Opisywanie takich bajerów to nie moja działka, zdecydowanie, więc wybaczcie...

Jeżeli czytasz, proszę skomentuj x


poniedziałek, 6 stycznia 2014

Nominacja Libster Award

Cześć :)

Spotkałam już trzeci komentarz z nominacją do Libster Award. Wybaczcie, ale nie czytam zbyt wielu blogów i szczerze to nie bardzo ogarniam o co chodzi z tymi nominacjami, ale BARDZO WAM ZA NIE DZIĘKUJĘ <3

UWAGA! Ten tekst skopiowałam i wkleiłam xD

,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów  więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Nominowana zostałam przez:
http://midnight-harrystyles-fanfiction.blogspot.com/

http://life-is-not-a-dream-xx.blogspot.com/

http://if-im-louder-would-you-see-me.blogspot.com/

Wasze pytania (w kolejności w jakiej Was wymieniłam)


1. Opisz siebie.O Boże.. Dobra. Jestem... Przyznam się, czasami wredna, ale zazwyczaj przemawia miła strona mnie, lubię pomagać innym, nie doceniam siebie. Lubię spędzać czas z przyjaciółmi, śmiać się, słuchać muzyki, oglądać filmy itd.
2. Co cie skłoniło do pisania bloga?Napisałam prolog. Wysłała Elizie i ona mnie przymusiła. Także jeżeli lubicie to czytać, podziękujcie właśnie jej <3 Ja też powinnam, więc DZIĘKUJĘ KOCIE :**
3. Twoje ulubione zajęcie?
Słuchanie muzyki *-* 24/7
4. Lubisz J.B?Taaak :)
5. Ile czasu jesteś Directioner?
Dwa lata
6. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Czytam, wychodzę ze znajomymi, piszę rozdziały
7. Ile czasu dziennie spędzasz na komputerze?
Troooochę.... xD
8. Prowadzisz jakieś inne blogi?
Nie
9. Ulubiona piosenka?
Strong - 1D
Warrior - Demi
i jeszcze kilka innych się znajdzie
10. Ulubiony aktor/aktorka?
Eee.. Steven Seagal?
11. Ulubiony film?
Pamiętnik
_____________________

1. Opisz siebie w 3 słowach.
Miła, pomocna, najpierw mówi potem myśli.....
2. Jakie jest twoje największe marzenie?
Chciałabym wydać książkę *-*
3. Ile czasu poświęcasz blogowi?
Napisanie rozdziału zajmuje kilka godzin, jego "stworzenie" tyle samo, poza tym ciągle o nim myślę więc..
4. W jakich jesteś fandomach?
Fandom Directioners
Kocham Demi, ale Lovatic bym się nie nazwała
5. Wyobraź sobie, że nagle wygrywasz w totka *__* co byś zrobiła z pieniędzmi?
Jezuuuu *-* Kupiłabym bilety na koncert 1D dla siebie i przyjaciółek, zafundowała wakacje dla rodziny, mieszkanie bym kupiła, shopping i na konto
6. Do jakiego kraju chciałabyś pojechać?
Anglia, Ameryka i odwiedziłabym Złote Wybrzeże w Australii ooo tak. Wiem, miał być 1..
7. Ulubiona bajka z dzieciństwa?
Smerfy
8. Co sądzisz o hejterach?
Bezpodstawne obrażanie kogoś jest nie na miejscu..
9. Czego boisz się najbardziej?
Że zawiodę sama siebie
10. Twoje ulubione zajęcie?
Nie mam chyba takiego.
11. Ulub. piosenka?
STRONG - 1D 

1. W którym województwie mieszkasz?Śląskie
2. Jaki jest Twój ulubiony zespół/wokalista?One Direction, Demi, Miley
3. Co daje Ci siłę?
Przyjaciele, zdecydowanie
4. Jaką nadludzką moc wybrałabyś?
Hmmm.. Latanie wydaję się być fajne :) Ale zatrzymywanie czasu lepsze <3
5. Na jakie zajęcia pozalekcyjne z przyjemnością byś chodziła?
Dodatkowy angielski i muzyka
6. Jaki kraj chciałabyś zwiedzić najbardziej?
USA
7. Wymarzona kariera zawodowa?
Jak byłam mała i w sumie, zanim zaczęłam prowadzić bloga chciałam śpiewać. Ale nie umiem -.- Kiedy zaczęłam pisać.. Chyba przy tym zostanę ^^
8. Z jakich portali społecznościowych korzystasz?
Facebook, ale głównie to twitter
9. Z kogo bierzesz przykład?
Inspiruje mnie Demi. To idealna osoba do tego, aby brać z niej przykład. Nie licząc mojej mamy xD
10. Gdzie chciałabyś mieszkać w przyszłości?
W Anglii, albo Ameryce, dokładnie w Nowym Jorku.
11. Którym z superbohaterów chciałabyś być? :)
Hahahah Iron Man'em.


Nie czytam aż 11 blogów, czas mi na to nie pozwala, a nie mogę nominować tych, które nominowały mnie... więc... nominuję
http://we-are-almost-lovers.blogspot.com/


Moje pytania dla Was:
1. Dążysz do wyznaczonych celów?
2. Od dawna piszesz bloga/blogi?
3. Jak masz na drugie imię?
4. Chciałabyś poznać swoją przyszłość?
5. Wolałabyś być niepoprawną marzycielką, czy raczej realistką?
6. Ulubiony blog?
7. Ulubiony kolor?
8. Jakie imię podoba ci się najbardziej?
9. Kto jest twoją inspiracją?
10. Spotkałaś idola?
11. Wierzysz w to, że marzenia się spełniają?

Jeżeli Wam nasuwają się jakieś pytania dotyczące mojej osoby, to śmiało :)

sobota, 4 stycznia 2014

XXI

- Chodźcie szybko do środka bo jest zimno - uśmiech nie schodził z twarzy mojej mamy, a Marta nie przestawała się trząść. Nie wiem czy to z nerwów czy z zimna.
- Zaraz, tylko bagaże wyjmiemy - powiedziałem
- Sam sobie z nimi poradzisz, Marta kochanie chodź do środka - cała mama
- Na pewno nie mam ci pomóc? - Marta zwróciła się do mnie
- Wiem o co ci chodzi.. - wyszeptałem tak, żeby mama nie usłyszała - Idź, bo marzniesz
- Idę..
Kiedy tylko stanęła przy drzwiach mama wzięła ją w ramiona i zaczęła przytulać w dokładnie ten sam sposób co mnie. Często rozmawiały ze sobą przez telefon, rzecz jasna żadna z nich nie chciała powiedzieć o czym. Kobieca solidarność..
Wszedłem do domu, walizki postawiłem przy lustrze i zdjąłem płaszcz. Marta już siedziała z mamą w salonie, Robin gotował wodę na herbatę i rozmawiał z nimi. Włożyłem ręce do kieszeni i wszedłem do salonu z jednym z tych swoich uśmiechów, usta miałem zamknięte, ale w policzkach uformowały mi się już dołeczki. Kiedy byłem mały mama nie przestawała się nimi zachwycać, chyba nadal na nią tak działają. Spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem, wstała i podeszła do mnie. Objęła mnie i mocno przytuliła
- Dawno cię nie widziałam. Mój mały synek tak wyrósł..
- Mamo - jęknąłem - Przestań
- Chyba żartujesz. Tak rzadko cię widuję, a ty nie pozwolisz mi się poprzytulać?
- Nie chodzi mi o przytulanie, tylko o te twoje...
- Moje co?
- Teksty. - powiedziałem i podszedłem do Robina, aby i z nim się przywitać
- Jestem twoją matką, mam prawo. - Powiedziała a Robin tylko wywrócił oczami na co się uśmiechnałem.
Mamy z Robinem dobry kontakt, kiedy byłem w domu spędzaliśmy razem dużo czasu. Jest podobny do taty trochę. Lubi rozbawiać ludzi, ale zawsze można do niego przyjść i poprosić o radę i ma się tą pewność, że dochowa tajemnicy. A propos taty. Jeszcze jemu muszę przedstawić moją miłość.
- Gdzie Gemma? - zapytałem
- Z Ashtonem w Nowym Jorku.Jutro wraca, więc się zobaczycie, nim wrócicie do Londynu - uśmiechnęła się - Jesteście głodni?
- Ja nie - powiedziałem i spojrzałem na Martę, która pokręciła przecząco głową mówiąc "Ja też nie".
- Więc pewnie jesteście zmęczeni.
- Tak, to już prędzej - powiedziała Marta
- Jak minęły wam święta? - zapytał Robin
- Mam nadzieję, że nie robiłeś głupot - mama zwróciła się do mnie
- Mamo! Za kogo ty mnie masz?
- Za mojego syna. Byłeś grzeczny?
- Czy ty widzisz jakie moja własna matka ma o mnie zdanie? - zwróciłem się do Marty - Możesz jej powiedzieć, że byłem grzeczny jak aniołek?
- Był grzeczny, jak aniołek. - Powiedziała do mojej mamy, nie wiem czy to tylko ja, ale usłyszałem w jej głosie nutę sarkazmu. Mama zaczęła się śmiać, chyba też to wyczuła.
- A państwu jak minęły święta? - zapytała Marta
- Och proszę, mów do nas po imieniu - Marta się skrzywiła lekko
- To będzie niekulturalne i krępujące
- Ależ skąd. Na prawdę.
- W takim razie dobrze - uśmiechnęła się mówiąc po chwili zastanowienia
Siedzieliśmy jeszcze chwilę rozmawiając z rodzicami. Ja i Marta przytuleni na jednej kanapie, a oni na przeciwko nas. Bawiłem się jej włosami, które opadały na jej ramię, okręcałem je sobie wokół palca
- Przestań, bo zasnę - zaśmiała się
- Chcesz się położyć? - zapytałem
- Nie, najpierw wolałabym się odświeżyć.
- Przykro mi, nie ma ciepłej wody.
- Harry! - zbeształa mnie mama
- Co?! Ona mi tak samo powiedziała - Marta się śmiała i poklepała mnie po klatce piersiowej, a mama tylko westchnęła
- Gdzie postawiłeś walizki? - zapytała Marta
- Idę z tobą, nie będziesz tego sama na górę wnosiła - również wstałem
- Nic mi się nie stanie, jeśli wezmę swoją walizkę.
- Nie kłóć się ze mną - powiedziałem
- Skoro tak, to możesz jeszcze mnie wnieść - podniosła brew. Wyzwanie. Oho chyba nie sądziła,  że wezmę to na poważnie
- Jak sobie życzysz kochanie - podniosłem ją i przełożyłem sobie przez ramię trzymając ją jedną ręką pod pośladkami, a drugą zabrałem jej walizkę. Po swoją wrócę później.
- Harry! Postaw mnie! Natychmiast - Marta podniosła głos.
- Chyba żartujesz.
- Harry oboje spadniecie ze schodów - teraz i mama zaczęła interweniować
- Czy wy kobiety zawsze musicie tak panikować i wprowadzać zamęt?
- Ty chyba nie wiesz co znaczy panikować skarbie - powiedziała Marta - A teraz bądź grzeczny i mnie postaw na ziemi
- Ty bądź grzeczna i się uspokój, bo na prawdę spadniemy z tych schodów - powiedziałem i wszedłem na na pierwszy stopień. Kiedy już byliśmy na ich szczycie, Marta znów zaczęła:
- Postaw mnie.
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo jeszcze z tobą nie skończyłem - powiedziałem i się uśmiechnąłem
- Słucham? - pisnęła, a ja odpowiedziałem jej śmiechem.
Otworzyłem drzwi do swojej dawnej sypialni i wszedłem do środka, zamykając za sobą lekkim kopniakiem.
- Harry, już na prawdę mnie postaw. To, że masz umięśnione ramiona nie znaczy, że nie czuję jak twoje kości wbijają mi cię w skórę. Poza tym jestem ciężka - moja dłoń spotkała się z jej pośladkami - Aua! Za co?
- Za głupoty, które gadasz
- Oddam ci. Zobaczysz. Tylko mnie postaw.
- Brzmi obiecująco - położyłem ją na łóżku i poruszyłem brwiami. Chciała się podnieść, ale położyłem się na niej, kładąc dłonie po obu stronach jej głowy - A ty dokąd? Nigdzie nie idziesz. - Powiedziałem i musnąłem lekko jej usta swoimi
- Harry chcę się wykąpać najpierw - przejechała palcem wskazującym po moich ustach
- A ja się chcę poprzytulać... Tęskniłem za tobą..
- Przecież cały czas jestem przy tobie - odpowiedziała, zaczesując mi grzywkę do tyłu
- A mimo to tęskniłem. Widzisz do jakiego stanu mnie doprowadzasz? - uśmiechnęła się
- Tak jak ty mnie.. - podniosła głowę i mnie pocałowała - obiecuję, że się pospieszę - dostałem ostatniego buziaka w policzek i odsunąłem się, żeby mogła wyjść. podeszła do walizki, wyjęła kosmetyczkę, czystą bieliznę i jakiś sweter.
- Drzwi na wprost - powiedziałem i położyłem się na plecach. Uśmiechnęła się wychodząc.
Wyjąłem z kieszeni telefon, zalogowałem się na twittera. Jak zwykle tysiące wiadomości, miliony tweetów i jeszcze więcej interakcji.
"Jak podobało Ci się w Polsce?"
"Przyjedziesz jeszcze kiedyś?"
"Mam nadzieję, że następnym razem przyjedzie całe One Direction"
Tak, ja też mam nadzieję, że jeszcze tam wrócę, że będziemy mieli tam koncert, że następnym razem, będę miał już okazję porozmawiać z mamą Marty.
Marta. Piękne imię. Piękna dziewczyna. Szkoda, że ma tak zaniżoną samoocenę. Trzeba nad tym popracować.
"Harry spędził święta z Martą, bo Modest mu kazał. Lol ludzie obudźcie się"
"Marta aka kolejna broda"
"Poczekajmy do stycznia, aż skończą premierę płyty i wypromują tę marną pisareczkę"
Wiecie gdzie właśnie podział się mój dobry humor? Nie będę się brzydko wyrażał.
"Wstydźcie się!" tyle z mojej strony. Wylogowałem się i rzuciłem telefon na biurko. Na ścianach wisiały jeszcze plakaty zespołów, nawet jeden White Eskimo, który sami zrobiliśmy. Uśmiechnąłem się na wspomnienia naszych występów. To były czasy. Kto by pomyślał, że zajdę tak daleko? Że poznam tak wspaniałych ludzi, którzy staną się dla mnie tak ważni... Niesamowite. Przymknąłem powieki i czekałem aż Marta wróci.
- Śpisz? - cichy głos Marty i jej zimne ciało tulące się do mnie mnie przywołało do rzeczywistości. Chyba się zdrzemnąłem.
- Nie.
- Kłamca. - Pocałowała mnie w czubek nosa - Odpocznij trochę.
- Już odpocząłem. Dlaczego jesteś taka zimna? Chyba nie brałaś zimnego prysznica?
- Nie, na koniec tylko opłukałam się zimną wodą.
- W jakimś konkretnym celu?
- W celu pobudzenia krążenia, między innymi.
Leżałem na boku, Marta również, ale twarzą do mnie. Lewą ręke oparła na mojej klatce piersiowej i skubała moją koszulkę. Tyle chciałbym jej teraz powiedzieć, a nie wiem od czego zacząć, nie wiem jak to zrobić. Jak powiedzieć jak bardzo ją kocham? Żadne słowa mi w tym nie pomogą, bo są zbyt proste. Patrząc na nasz związek, można powiedzieć, że jesteśmy nudni. Żadnych kłótni, w czasie kiedy inni pokłóciliby się miliony razy. Ciągle się do siebie szczerzymy jak Niall do jedzenia. Przebywamy ze sobą 24/7 mimo to nie mamy siebie dość, a wręcz przeciwnie.
- Kocham cię - powiedziałem
- Jak bardzo?
- Bardzo.
- Bardziej niż koty? - podniosła na mnie wzrok, w którym czaiło się rozbawienie. Uśmiechnąłem się lekko
- Zdecydowanie.
- Ja ciebie też.
- Jak bardzo?
- Bardzo.
- Bardziej niż dziewczyny?
- No bez przesady. Są pewne granice. - oboje zaczęliśmy się śmiać
- Jesteś inna.
- W sensie, że chora psychicznie?
- W sensie, że inna niż dziewczyny z którymi się spotykałem.
- Jakie one były? - wodziła dłonią po mojej klatce piersiowej
- Różne. Zapracowane, pewne siebie, dumne. Czasami miałem wrażenie, że to aż niedorzeczne.
- Rozumiem.
- Kochasz mnie?
- No przecież ci to powiedziałam dopiero co.
- Mam sklerozę - uśmiechnąłem się szeroko. - Przysuń się, jesteś za daleko
- Jesteś..
- Niemożliwy, tak, wiem - przerwałem jej
- A może nie to chciałam powiedzieć?
- W takim razie przepraszam, że przerwałem. Kontynuuj.
- No dobra, to miałam powiedzieć.
- Widzisz jak dobrze cię znam?
- Tak? To jaki jest mój ulubiony owoc? - zapytała
- Banan?
- To twój... - spojrzała na mnie unosząc brew i robiąc jakiś grymas, który uwidocznił jej dołeczki przy ustach
- Wiem, sprawdzałem twoją czujność. Twój to jabłko, a w okresie letnim brzoskwinie i truskawki.
Milczeliśmy przez chwilę. Odgarnąłem jej włosy opadające na twarz. Ma jasną cerę, lekkie rumieńce i niebieskie błyszczące oczy.
- Harry?
- Hmm?
- Włączę ci płytę pewnego zespołu, okej? To moi idole i ty też masz szaleć na ich punkcie tak samo jak ja.
- Twoi idole?
- Tak. Moje anioły, które pomogły mi przejść przez wiele niemiłych sytuacji.
- W takim razie słucham. - Sięgnęła na podłogę do kieszeni swoich spodni po telefon, przeszukiwała chwilę playlistę i włączyła. - Żartujesz? - do moich uszu dotarła melodia piosenki Show me love The Wanted
- Nie. Piosenka jest świetna.
- Nie będę im fangirlował
- Nie musisz. Bo to nie o nich mi chodziło. Ale przyznaj, piosenka jest super.
- Może być. - Spojrzała na mnie jak na niegrzeczne dziecko - Jest cudowna
- No nie? - zapiszczała i zaczęła się śmiać z mojej reakcji. - O nich mi chodziło.. - włączyła kolejną piosenkę
- Ten zespół mi pasuje o wiele bardziej - uśmiechnąłem się, kiedy usłyszałem More than this.
- Ciekawe dlaczego..
- Może dlatego, że jestem jednym z tych twoich aniołów?
- Pewnie tak.. Nadal nie mogę w to uwierzyć.. - powiedziała cicho
- W co konkretnie? - uniosłem się i oparłem głowę na dłoni, a drugą gładziłem jej skórę
- W ciebie, we mnie, w nas.. To szaleństwo
- Szaleństwo?
- Totalne. Przeżyłeś to, jak twoje życie obraca się o 360 stopni z dnia na dzień. Tyle, że ja dodatkowo poznałam swojego idola, który jest teraz moim chłopakiem. - Kiedy o tym mówiła, oczy się jej powiększyły, a na twarzy malowało się niedowierzanie i ekscytacja
- Wyobrażałaś sobie kiedyś jakby to było, gdybyśmy byli razem?
- Żeby tylko raz i żeby tylko ja.
- I było nasze życie podobne do tego?
- Nawet tak.
- Nawet?
- Dla ludzi byłam kolejną brodą i dziewczyną do hejtowania, dla ciebie miłością. Wszystko się zgadza z naszą rzeczywistością. - Nie odpowiedziałem, nie wiedziałem co, ale Marta zaczęła mówić dalej - Były takie dni, w których wierzyłam całym sercem, że was spotkam, że będę na waszym koncercie, że będę płakać ze szczęścia jak was zobaczę, a były też takie, że potrafiłam przepłakać całą noc, bo podświadomość mówiła mi, że pozostaniecie dla mnie kolejnym niespełnionym marzeniem. To było straszne. Były dni, że godzinami słuchałam waszych piosenek w kółko, innymi znów nie mogłam na was patrzeć ani słuchać, bo serce pękało.
- I to wszystko czułaś?
- Czasami nawet na raz.
- Boże, ja bym chyba nie wytrzymał.
- A tyle dziewczyn zmaga się z tym dzień w dzień i musi to przetrwać.
- Podziwiam was. Na prawdę.
- Ja nas też - niby się uśmiechnęła, ale jednak nadal ta myśl ją przygnębiała
- Mam nadzieję, że więcej nie będziesz się tak przeze mnie czuć. Przysięgam, że celowo nigdy cię nie zranię. Nigdy. Będę przy tobie już zawsze.
- Ze mną tak, a z nimi? One też to przeżywają, nasz związek.
- Nie bierz tego do siebie. Każda z nich też znajdzie kiedyś swojego księcia.

________________

Znacie może kogoś, albo może Wy robicie nagłówki na blogi? Dalibyście mi namiary na kogoś takiego? Ale nie strony typu szablonownica, tam się nie doczekam... Pomóżcie mi kogoś znaleźć <3 Proooooooszę x