sobota, 12 lipca 2014

37

Stałem za sceną O2 Arena, w dłoni ściskając małe pudełeczko z wielką zawartością - moją przyszłością. Czekałem niecierpliwie na przyjazd Marty. Ręce mi drżały, serce łomotało się w piersi jak oszalałe, modliłem się o to, żeby mój głos mnie nie zawiódł. Miałem na sobie białą koszulę zapiętą pod samą szyję, czarny krawat. Zapominając na chwilę o swojej słabości do dziurawych i przetartych spodni włożyłem czarne, eleganckie. W głowie powtarzałem sobie tekst They don't know about us i nie potrafiłem się nadziwić, jak trafny jest.
Mama z Robinem i tata, nie mogli być dzisiaj ze mną, ale wszyscy dzwonili, ze słowami otuchy. Zarówno tata jak i Robin powiedzieli, że wiedzą jak się czuję, ale nie mam się czym martwić, bo to minie, a Marta oczywiście powie "tak". Bałem się, że po tym co wczoraj między nami zaszło, to "tak" nie będzie takie łatwe. Marta się boi reakcji fanów na wieść o ciąży, boi się jeszcze większej liczby fanów atakujących ją. Ja boję się tylko, że z tego powodu mnie zostawi, co próbowała już zrobić, podnosząc mi ciśnienie do granic możliwości.
- Zdenerwowany? - Zayn do mnie podszedł z dwoma mikrofonami w dłoni, uśmiechnął się pokrzepiająco podając mi mój.
- Zdenerwowany? Nie. Ja nawet nie wiem, czy jest jakieś jednoznaczne określenie na to, co teraz czuję. Jestem przerażony, zestresowany, szczęśliwy i ciekawy jednocześnie.
- Kiedy ją zobaczysz, zapomnisz o wszystkim, z wyjątkiem szczęścia. Wtedy będziesz miał ochotę od razu paść przed nią na kolana, wiem co mówię.
- Pamiętam jaki spięty byłeś, kiedy jechałeś do Perrie. Nie widziałem cię w takim stanie od dnia, kiedy Simon kazał ci tańczyć w xfactorze.
- Błagam nie przypominaj mi tego tańca. To było straszne.
- Nie było tak źle. W końcu dzięki temu jesteśmy tutaj razem.
- Racja. Jedyny plus tej kompromitacji. - Zaczęliśmy się śmiać.
- Gotowy? Twoja księżniczka właśnie przyjechała. - Perrie pojawiła się przy nas uśmiechając się szeroko, ona chyba też jest strasznie podekscytowana. Przysunęła się do Zayna otoczona jego ramieniem. Na moją twarz musiało wpłynąć przerażenie w czystej postaci, bo uśmiechnęła się z politowaniem - Rozluźnij się Harry. To wasza chwila. Ma być cudownie, nie pod presją.
Kiwnąłem głową.
- Harry? - Gemma pojawiła się na korytarzu, nie musiała nic mówić. Marta jest na sali. Wszystko było gotowe, wszyscy czekali.
- Idźcie, nie każcie jej czekać. - Powiedziała Perrie i pocałowała Zayna zanim odeszła.
Podszedłem do Gemmy.
- Powiedz mi, że będzie dobrze.
- Przecież to wiesz głuptasie. - Zaśmiała się poprawiając mi kołnierz koszuli i krawat.
- A co..
- A co jak jej dłużej każesz czekać? Bardziej się zestresuje. Idź już i nie marudź.
- Jasne.
- Ach, Harry, jeszcze jedno. - Powiedziała i odwróciła mnie do siebie plecami. - Kopniak na szczęście.
- Dzięki. - Powiedziałem przewracając oczami. Wziąłem głęboki wdech i zrównałem się z Zaynem. Razem zaczęliśmy iść w kierunku sceny.
Serce podeszło mi do gardła, na żołądku zacisnęła się jakaś wielka, niewidzialna pięść, a moje dłonie zrobiły się wilgotne. Otworzyłem pudełko, ostatni raz zerkając na pierścionek. Diamentowe serce, które go zdobiło lśniło w blasku reflektorów, rozpraszając ich światło na tęczowe kolory. Zayn ścisnął moje ramię przed samym wejściem na podest i szepnął mi coś do ucha. Nie usłyszałem co, serce biło mi tak głośno, że dopiero po chwili dotarło do mnie, że powiedział "Oddychaj". Zamknąłem pudełko i schowałem go do kieszeni. Stanąłem na scenie, po mojej lewej stronie byli Niall i Louis, po prawej Zayn i Liam. Wodziłem wzrokiem po widowni, pierwszy raz, nie licząc prób dźwiękowych, gramy przy pustej publiczności, gramy tylko dla niewielkiej grupki osób, zwłaszcza dla jednej.
Spojrzałem na Martę, ubrana w niebieską sukienkę z odkrytymi ramionami, tę, w której była na naszej pierwszej randce i wysokie buty w kolorze skóry, z włosami opadającymi prosto na plecy wyglądała pięknie. Stała z dziewczynami, czyli Kasią, Natalią, Elizą, Mileną, Perrie, Eleanor i Gemmą na małej scenie u końcu podestu, tam gdzie my integrujemy się z fanami na koncertach. Krzesło, na którym miała uściąść zostało zdjęte, nieważne co zaplanuję, ona zawsze coś zmieni. Uśmiechnąłem się lekko na tę myśl.
Muzyka zaczęła grać. Delikatne dźwięki fortepianu, do których po chwili zaczął śpiewać Liam.
"Ludzie mówią, że nie powinniśmy być razem
Że jesteśmy za młodzi, żeby wiedzieć co to wieczność
Ale ja twierdzę, że nie wiedzą o czym mówią"
Głos wydobył się z mojego gardła nawet nie wiem kiedy, stałem jak sparaliżowany na swoim miejscu, mocno zaciskąjąc dłoń na mikrofonie.
"Ta miłość tylko rośnie w siłę,
Więc nie chcę dłużej czekać
Chcę powiedzieć światu, że jesteś moja"
Trzy wersy opisujące wszystko. Trzy wersy, których wyśpiewanie po raz pierwszy wydobyło ze mnie tyle uczuć.
Spotkałem Martę po raz pierwszy tutaj, na O2 Arena i zakochałem się w niej kiedy tylko spojrzałem w te błękitno niebieskie oczy, pokochałem jej uśmiech, rumieńce, które zdobiły wtedy jej twarz, pokochałem tę niepewność siebie i nieświadomość tego, jak bardzo ona onieśmielała mnie, a teraz śpiewanie TDKAU tylko dla niej, na pustym stadionie sprawiło, że nogi zaczęły się pode mną uginać. Śpiewałem, patrzyłem jej w oczy, ale kiedy Niall popchnął mnie lekko do przodu, dając mi tym do zrozumienia, że czas zadać to najważniejsze pytanie, poczułem się jak dziecko, pierwszego dnia w szkole - samotny i zagubiony, co budziło we mnie strach przed odrzuceniem. Ruszyłem przed siebie podestem, chłopacy za mną. Im bliżej Marty byłem, tym mniejszą świadomość moich czynów miałem. Słyszałem głos Louisa, kiedy zaczął śpiewać swoją zwrotkę, ale nie słyszałem słów. Znałem je, śpiewałem razem z nim setki razy, ale nie pamiętałem ich.  Włożyłem dłoń do kieszeni, wyjąłem z niej pudełeczko, miałem wrażenie, że wszyscy słyszą jak głośno moje serce bije. Marta patrzyła na mnie, na moja twarz nie odrywając od niej wzroku, oczy miała błyszczące od gromadzących się w nich łez. Zatrzymałem się przed nią, kiedy głos Louisa zamienił się w głos Nialla, który delikatnie wyjął z mojej dłoni mikrofon. Spojrzałem na chłopaków, wszyscy się uśmiechali, tylko Niall, który właśnie śpiewał skinął głową dodając mi tym otuchy.
- Pamiętasz jak mówiłaś, że nigdy mnie nie zostawisz, że zostaniesz ze mną bez względu na to co życie nam przyniesie? - Skinęła głową, szepcząc cicho "Pamiętam". Uśmiechnąłem się do siebie.
Opuściłem głowę, przyklęknąłem na kolanie i uniosłem wzrok do góry na Martę. Wystawiłem dłoń, w której ściskałem pierścionek przed siebie, otworzyłem pudełko ukazując jej jego zawartość jednocześnie mówiąc:
- Więc jeżeli nie zmieniłaś zdania.. Zostań moją żoną.
Łzy zaczęły spływać z jej oczy, w tym samym momencie, w którym Zayn zaczął wyciągać swoje wysokie dźwięki. Zakryła dłonią usta, nie dowierzając temu co właśnie się stało i kiwnęła głową na znak, że się zgadza. Zanim ja zdążyłem cokolwiek zrobić, ona również upadła na kolana.
- Dobrze - powiedziała - Z wielką przyjemnością zostanę twoją żoną.
Wypuściłem powietrze z płuc, nie zdając sobie sprawy z tego, że je wstrzymywałem. Ulga jaka mnie ogarnęła była tak wielka, że poczułem jakby kamień spadał mi z serca. Od teraz Marta jest moją narzeczoną, niedługo zostanie moją żoną. Nigdy bym nie pomyślał, że w wieku dwudziestu lat będę miał żonę i dziecko. Nigdy nie myślałem też, że w tym wieku będę członkiem jednego z najsławniejszych boysbandów na świecie. Życie jest nieprzewidywalne i teraz to do mnie dotarło.
Drżącymi rękoma najpierw otarłem jej łzy, a później założyłem pierścionek na palec. Dopiero wtedy na niego spojrzała po raz pierwszy i znów zaczęła płakać. Spojrzała mi w oczy i przytuliła mnie, oplatając moją szyję ramionami.
- Kocham cię - powiedziałem
- Ja ciebie mocniej.
- Chciałabyś.
______________________________________________

Pewnie spodziewaliście się wiele dłuższego rozdziału i teraz czujecie się zawiedzeni. Przepraszam, ale nie było mnie w domu od ponad tygodnia i szczerze mówiąc, za chwilę znowu znikam na kolejny tydzień.
Przysięgam Wam, że kolejną tak "ważną" scenę - czyli ślub - opiszę należycie.
Mam nadzieję, że mimo wszystko rozdział się podobał :)